Witam ...
... czy denerwują Was reklamy podczas oglądania jakiegoś filmu w Naszych komercyjnych
telewizjach ? Pewnie że tak :) A co byście powiedzieli na pracę w jednej z komercyjnych TV w
USA ? Jeśli tak to zarpaszam. Zaczynamy z niewielką ilością gotówki w kieszeni oraz z dużymi
ambicjami. Pierwszy dzień, zresztą jak każdy inny zaczynamy od szybciutkiego marszu do
gabinetu szefa i zdaniu raportu z dnia poprzedniego, oraz otrzymaniu małego dopingu do pracy
w postaci kilku miłych słów, od których ogłuchłby nie jeden głucholec. Następnie udajemy się
do swojego biura by przygotować dzisiejszy program TV. Ze względu na zbyt małą ilość czasu do
emisji (jedną godzinę) radzę przygotowywać program dnia poprzedniego pod koniec pracy. Po
ustaleniu bloku filmowego należy zaopatrzyć się w reklamy, by móc zarabiać jakieś pieniądze
(i poczuć się jak jeden z tych co każą nam oglądać reklamy podczas dobrego filmu, miłe
uczucie :)). Oczywiście by dostać kasę za reklamę należy spełnić warunki zawarte w umowie
przy zakupie np. oglądalność powyżej 1 miliona, reklama tylko po filmie akcji itd.. Wiadomo
im lepszy film czyt. droższy tym lepsza oglądalność, i droższą reklamę można wyemitować.
Reklamy jak i filmy są AUTENTYCZNE czyli istnieją na prawdę, za przykład niech posłużą takie
filmy jak Doktor Żiwago, Domek na prerii, czy reklamy firmy PEPSI. Oczywiście nie samymi
filmami i reklamami człek żyje, by przyciągnąć oglądalność do swojej stacji wykupujemy
również bloki dzienników informacyjnych, a w późniejszym czasie tworzymy również własne
programy rozrywkowe wynajmując własnych prowadzących i zapraszając różnych gości, którzy
dyskutują na różne tematy. Oczywiście nasza konkurencja nie śpi, tylko stara się utrudnić nam
życie na różne sposoby, i nie mówie tu o takich trywialnych sposobach jak wyświetlanie
lepszych filmów, bardziej zróżnicowanych wiadomości czy tworzenie lepszych prog.rozrywkowych,
ale o zabieraniu nam windy sprzed nosa gdy goni nas czas (a goni prawie zawsze),czy
WYSADZENIU nam jakiegoś studia w powietrze! ALe ale nie napisałem jeszcze o celu naszych
zmagań. Ci, którzy myślą że celem gry jest zdobycie fortuny, osiągnięcie rekordowej
oglądalności, czy wyeliminowanie konkurencji, no cóż ... MYLĄ się. Celem gry jest podbicie
serca pięknej Betty. Że co ? Że jak ? Już tłumacze :) Oprócz konkurencji naszym poczynaniom
przygląda się w/w osoba, która prowadzi własny ranking osobowy, oczywiście szczęściu można
pomóc kupując jakiś pierścionek, wycieczkę lub drogi samochód. Po osiągnięciu odpowiedniego
poziomu kupujemy pierścionek zaręczynowy i ... kończymy rozgrywkę żyjąc długo i szczęśliwie.
Na zakończenie wspomne o grafice i muzyce. No cóż grafika nie była rewelacujna już w 1994
roku gdy pierwszy raz zagrałem w tę gre, jest co prawda miła dla oka i kolorowa ale nic
poza tym. Z dzwiękiem też jest raczej skromnie. Co prawda przez całą gre toważyszy nam muzyka,
ale po wyłączeniu jej nie uświadczymy prawie żadnych efektów dwiękowych !!!, więc lepiej tego
nie robić. Po przeczytaniu tej krótkiej recki pewnie pomyślicie że gra jest złożona, nudna i
trudna, ale nic bardziej mylnego ! To naprawdę prosta i wciągająca gra POLECAM