Ocena: ( 7.33 / 10 )
![]()
![]()
![]()
![]()
![]()
![]()
![]()
![]()
![]()
Głosów: 6 Pobrano: 34 razy.
Panie i Panowie, powiem krótko. Rewelacja. Forma i treść w znakomitej równowadze, rzec można - w boskiej mikoryzie. Jak to powiedział dziś mój nadobny rodziciel: „Prawdziwe jest twierdzenie, jakoby mężczyzna na zawsze pozostawał dzieckiem...". Bo co innego można powiedzieć, widząc dwóch facetów w wieku produkcyjnym, siedzących z gałami wpatrzonymi w monitor i grających do bladego świtu w jakiś ogłupiający badziew?

Wielu z Was pamięta zapewne odjazdową gierkę pod tytułem Scorched Earth. To było ładnych parę lat temu. Wtedy to się grało. Godzinami, panie. Zero grafiki. Dźwięk... He, he... Jaki dźwięk? I miliony kilowatogodzin puszczonych z dymem. Mine Bombers mogę całym sercem polecić wszystkim, którzy grali w „Skóracza" i Ugh (Pamiętacie? 150 kB ekstazy o jaskiniowych operatorach „windokopterów"). I w pysk mnie lejcie, jeśli się mylę!.
Tym razem zadanie czwórki graczy polega na drążeniu korytarzy, zbieraniu skarbów i podkładaniu wybuchowych pułapek konkurentom. Arsenał jest wyjątkowo obfity. Od zwykłych ładunków lontowych, po plastik z zapalnikiem radiowym, beczki napalmu i miny przeciwpiechotne. Do nabycia są również trzy rodzaje urządzeń kopiących, które zwiększają „siłę przebicia" górnika.
Ustawić można liczne współczynniki - np. czy plansza ma być od początku rozgrywki odkryta, czy też będzie eksplorowana stopniowo, długość trwania rundy, szybkość upływu czasu, odporność graczy. Dzięki temu można metodą prób i błędów ustawić sobie kilka typów rozgrywki.
Zobacz także:
Czadowa gra
Tu możesz podzielić się swoją opinią na temat recenzji Kopalnia Bombek.