Ocean Trader zalicza się do mojego ukochanego gatunku handlówek morskich. Gracz staje się szefem jednej z czterech konkurujących firm
żeglugowych. Pływając między blisko setką portów będzie mógł handlować kilkudziesięcioma towarami. Oczywiście, wszystko to garnirowane jest dodatkami, składającymi się na kanon gatunku: rejsy czarterowe, kontrakty z wyprzedzeniem, możliwość stawiania w portach własnych magazynów, kilkanaście typów statków o różnym przeznaczeniu do budowy w stoczni lub zakupu z drugiej ręki, remonty i obsługa, wreszcie zdarzenia losowe na morzu. Nowość stanowi możliwość ubezpieczenia statku, ładunku lub magazynu, trochę smuci brak wpływu na wybór załogi.
Pod względem kwestii ekonomicznych gra jest realistyczna -ceny zachowują się zgodnie z prawami popytu i podaży, podobnie w miarę sensownie działa giełda. Aspekt handlowy wygląda słabiej, tradycyjnie już komputer nie zdradza nam cen towarów w innych portach (w końcu XX wieku!), informując tylko mętnie o preferencjach eksportowo-importowych.
Kilka słów należy się grafice gry Ocean Trader. To rzeczywiście mały majstersztyk. Kilkadziesiąt znakomitych, ręcznie rysowanych grafik wygląda świetnie. Wykonane są z klasą i w jednakowym klimacie.
Ocean Trader nie jest żadną rewolucją. To jednak produkcja rozbudowana, ciekawa, w miarę trudna i dobrze wykonana - słowem znakomita dla spragnionych miłośników handlówek.
Zobacz także:
I'm a Captain
Tu możesz podzielić się swoją opinią na temat recenzji Ocean Trade.