Naukowcy, jak wiadomo, są głównymi przyczynami nieszczęść gatunku ludzkiego. Przynajmniej tak należałoby sądzić na podstawie gier komputerowych i części filmów - naukowiec powinien być szalony, wymyślić sposób na zgładzenie całego świata, napastować sąsiadki, a w najgorszym razie być po prostu pewnym siebie durniem, którego główny bohater musi z bliżej nieznanych przyczyn ochraniać.
Nie inaczej jest w grze Project-X - naukowcy otrzymali ciekawe mutacje genetyczne owadów nie wiedząc, co z nimi zrobić, wysłali je na jakąś planetę, licząc po cichu, że wyginą, a tu bęc i kiszka, owady się rozwinęły, zmądrzały i teraz zagrażają itd. itp. Oczywiście Federacja Kosmiczna, kierująca się wzniosłymi ideałami "Love! Peace! Mass Murder!" wysyła statek pod Twoim dowództwem, aby spacyfikował odmieńców, aż im pancerzyki popękają. Statków do wyboru masz 3, polecamy "Cruxa" - jest najlepiej uzbrojony, a prędkość w grze bardziej przeszkadza, niż pomaga.
Sama gra jest strzelanką z widokiem z boku, najklasyczniejszą, jaką sobie można wyobrazić. Atakują Cię różnie ciekawe rzeczy, które rozpadają się po kilku strzałach, na końcach etapów masz wielkich bossów, później jakiś wulkan na dole ekranu. Słowem standard. Nie ma co się rozpisywać.
Jedyną nową rzeczą jest wybór broni - po rozwaleniu całej eskadry obcych otrzymujesz bonusa, który po zebraniu przesuwa podświetlone pole w pasku na dole ekranu. Oznacza ono broń, jaką możesz aktualnie wybrać -oczywiście najlepsze efekty kosztują najwięcej bonusów. Gdy już coś sobie upatrzyłeś, wciśnij "Tab". Manewr możesz powtórzyć kilka razy. Otrzymasz wtedy lepszą, mocniejszą wersję danej broni. Na marginesie - była gra automatowa, która wykorzystywała dokładnie ten sam motyw, zresztą podobieństwa się na tym nie kończą.
Właściwie niewiele więcej można o tej grze powiedzieć - lecisz i strzelasz, bez żadnej filozofii. Powinieneś wiedzieć jeszcze jedną rzecz - im więcej masz broni i im jest ona lepsza, tym statek wolniejszy - co należy rekompensować kupując "Speedy".
Widywaliśmy lepsze strzelanki w życiu. Ta jest trudna i to głupio trudna - często tracisz życie przypadkowo, a nie na skutek błędu. W tej sytuacji nawet przejście pierwszego poziomu wymaga sporej wprawy. Grafika ujdzie w tłoku, aczkolwiek nie ma w niej nic naprawdę ciekawego. Jako tako broni się muzyka i efekty digitalizowane (niezłe), ale też nie szokują. Tak więc fanatycy może się ubawią, zaś szarzy gracze, nawet ci, co lubią postrzelać, mogą sobie odpuścić.
Tu możesz podzielić się swoją opinią na temat recenzji P-X.