Gier komputerowych jest już bez liku, a ciągle powstają nowe. Coraz trudniej jest więc ich autorom wymyślać nowe scenariusze, choć prześcigają się w pomysłowości. Na szczęście historia ludzkości, mity i legendy różnych narodów kryją jeszcze wiele pomysłów. W ostateczności zawsze znajdzie się jakaś obca, nieznana planeta oraz zły czarownik lub podobny, paskudny potwór.
W największym skrócie tak właśnie przedstawia się scenariusz „Pierścieni Meduzy". Mamy tu nieznaną planetę, wredną boginię i oczywiście upadające królestwo, które koniecznie trzeba uratować. Co z tego wynika dla gracza? To co zwykle: walka, handel, hazard i praca. Naturalnie odpowiednie połączenie tych elementów może dać (i zwykle daje) pożądany efekt, czyli dużą liczbę sprzedanych gier, a więc zysk dla producenta.
Nie oznacza to jednak, iż chodzi tu o zwykłe naciąganie klientów. Większość takich gier jest naprawdę interesującą i można przy nich spędzić niejeden wieczór. Osobiście lubię gry tego typu, lecz drażnią mnie już ci królewicze, czarownicy, smoki itd. Także „Rings of Medusa" jest grą, której rozgrywanie sprawiło mi przyjemność, choć starałem się nie myśleć o występujących w niej legendarnych postaciach.
Zadaniem gracza jest tu powstrzymanie wojsk złej bogini Meduzy niszczących królestwo i jego jedność. Cel ten zostanie osiągnięty po zwycięskiej walce z Meduzą. Aby zmusić Meduzę do walki, trzeba najpierw odszukać pięć magicznych pierścieni i zanieść je do świątyni.
Do odszukiwania pierścieni niezbędne jest posiadanie armii, lecz w królewskiej szkatule dno świeci pustką. Dzielny gracz musi więc rozpoczynać od mało ambitnych zajęć: handlu lub pracy w kopalni. Można także zająć się czymś znacznie przyjemniejszym, na przykład napadaniem na wędrownych kupców, zdobywaniem i łupieniem miast lub — w ostateczności — zwykłym hazardem. Włócząc się po malowniczej okolicy i bacznie rozglądając (za pomocą słono opłacanych zwiadowców), można wykryć skarby, które zasilą kiesę gracza. Niestety czasem zamiast na skarby trafia się na armię która wcale nie przejawia przyjacielskich zamiarów.
Powyższy opis nie ukazuje jednak wszystkich trudności. W rzeczywistości gra jest skomplikowana i wymaga trochę zastanowienia. Na przykład organizując armię, możemy utworzyć siedem różnych rodzajów oddziałów (piechota, łucznicy, kawaleria, artyleria itd.), a do każdego z nich zaciągnąć dziesięć różnych rodzajów żołnierzy (lu-ludzi, elfy, karły, orki itp.). Dodatkowo trzeba uwzględniać stan swoich finansów, aby po dwóch-trzech miesiącach z trudem skompletowana armia nie rozpierzchła się z powodu... zaległego żołdu. A część pieniędzy pochłonie z pewnością wyszkolenie wojsk.
Podobnie skomplikowaną czynnością jest handel. Zanim zrobisz jakieś zakupy, musisz się dokładnie zorientować w cenach, aby nie przepłacić za towar, który w sąsiednim mieście może być znacznie tańszy. Odwrotna sytuacja wystąpi przy sprzedawaniu — należy szukać miasta, gdzie posiadane dobra będzie można zbyć jak najdrożej. Niekiedy wsparcia udzieli bank, lecz musisz być dla niego wiarygodnym dłużnikiem. Byle łachudra nie ma szans na najmniejszą pożyczkę.
W walce zamiast zmysłu handlowego trzeba wykazać się zdolnościami taktycznymi. Trzeba tu bowiem rozpoznać siłę przeciwnika, właściwie rozstawić swoje jednostki i manewrować nimi odpowiednio do rozwoju sytuacji. Pamiętaj też, że walka nie jest nieunikniona — można przedtem próbować negocjacji. Podobna sytuacja ma miejsce przy zdobywaniu miast i podczas walk między okrętami. Tak, tak — obszar gry obejmuje również morza i przyda się choć niewielka flota.
Pierwszoplanowym celem jest oczywiście odszukanie pierścieni. Część z nich znajduje się w ukrytych skarbach (również na wyspach, więc flota jest niezbędna), a inne są w posiadaniu wrogich armii. Pierścienie są oczywiście magiczne i mają następujące właściwości:
1 — ujawnia siłę napotkanej wrogiej armii,
2 — ujawnia ceny na dobra dostępne w różnych miastach,
3 — daje zdolność rozpoznawania terenu bez zwiadowców,
4 — wzmacnia półtorakrotnie siłę własnej armii,
5 — wywołuje Meduzę i umożliwia stoczenie z nią ostatecznej walki.
Odnalezione lub zdobyte pierścienie należy zanieść do świątyni (w każdym mieście jest jedna) i umieścić w znajdującej się tam gwieździe, a dokładniej — w jej promieniach.
Obsługa gry jest bardzo łatwa — do sterowania postaciami i armiami wykorzystuje się mysz. Także za pomocą myszy wybiera się różne warianty z menu znajdującego się w dolnej części ekranu. Rozgrywce towarzyszy przyjemna muzyka i — naturalnie — odpowiednie efekty dźwiękowe. Jeśli ktoś woli ciszę, aby spokojnie się zastanawiać, nic nie stoi na przeszkodzie — menu zawiera również warianty wyłączania i włączania muzyki i innych efektów (oddzielnie).
„Rings of Medusa" może więc zadowolić każdego gracza, pod warunkiem wszakże, iż lubi on tego rodzaju programy. Niestety posiadacze monitorów monochromatycznych nie będą mieli z niej żadnego pożytku, korzystnie zaś z telewizora nie jest najszczęśliwszym rozwiązaniem, gdyż trudno na nim zauważyć niektóre drobne szczegóły. W tym miejscu pragnę przeprosić Czytelników, gdyż z powodu awarii redakcyjnego monitora kolorowego prezentowane zdjęcia musiały być wykonane na komputerze Commodore.
Tu możesz podzielić się swoją opinią na temat recenzji Pierścień Meduzy.