Jest tak? czas w życiu każdego mężczyzny, że marzy się o byciu komandosem z czerwonym beretem bądź niepokonanym mistrzem wschodnich sztuk walki (albo o obu rzeczach na raz). Rzeczywistość szybko weryfikuje takie marzenia i na szczęście po ulicach nie wałęsają się bezrobotni komandosi (chyba, że Cl z paszportem z ZSRR). Dość bezpiecznie więc możemy zasiąść przed ekranem komputera, wgrywając sympatycznie zrobiony „symulator" drużyny komandosów - Seal Team.
Ludzie-Foki nie są w tej grze zabójcami na wojskowym żołdzie (jak to przedstawiają niektóre sensacyjne filmy), ale tylko dobrze wyszkolonymi żołnierzami biorącymi udział w wojnie wietnamskiej. Twoja drużyna składa się z czterech komandosów, wyposażonych w broń automatyczną, granaty i lekką broń przeciwpancerną.
Siła oddziału nie leży jednak w wyposażeniu, lecz w zaskoczeniu i umiejętnym zaplanowaniu akcji. Każdy z was musi przeżyć pierwsze rozczarowania, kiedy wietnamscy żołnierze rozniosą cały oddział „fok" ogniem ciężkich karabinów maszynowych. Niestety (a może na szczęście), każda misja jest czymś więcej niż bułką z masłem i bez sporego doświadczenia a także wiedzy (zaczerpniętej z Instrukcji), nie pożyje się długo.
Większość scenariuszy dzieje się w nocy, co weteran walk w dżungli łatwo obróci na własną korzyść. Członkowie zespołu wypatrują oczy starając się dostrzec ukrytego przeciwnika, snajpera lub dwójkowy patrol nieprzyjaciela. Wczesne wykrycie pozwala na schowanie się i przygotowanie zasadzki. Najważniejsze przykazanie brzmi - nie strzelać bez pewności trafienia. Nawet pojedynczy wystrzał grozi zdradzeniem własnej pozycji nieprzyjacielowi, który jest zwykle liczebnie i moralnie silniejszy.
„Foki" nie działają w osamotnieniu. Często czeka na nich łódź desantowa bądź jeden do kilku helikopterów. Zawsze możesz zażądać wsparcia, ewakuacji lub obserwacji terenu z Ich kabiny (w nocy i tak niewiele widać). Gdy zostaniesz przyduszony ogniem nieprzyjaciela, a zdarza się to częściej niż myślisz, jeden rozkaz rozpocznie alarmową ewakuację - wracasz cały i zdrowy do domu.
Jak każdy symulator, Seal Team oferuje wspaniałe możliwości kontrolowania całej drużyny, a także pojedynczych żołnierzy (oddział można zawsze rozdzielić i połączyć). Część opcji jest dostępna z mapy terenu, lecz większości przyjdzie Cl się nauczyć przy pomocy instrukcji.
Gra jest moim zdaniem trudna. Żołnierze wietnamscy są niezwykle czujni i bez chwili wahania otwierają całkiem celny ogień - nie pomaga nawet rzucenie się na ziemię. Poza tym dużo jest różnego rodzaju pułapek, zainstalowanych nie tylko w ziemi, ale też na drzewach, co znakomicie spowalnia marsz (trzeba ciągle być czujnym). Czołganie zmniejsza wprawdzie ryzyko wykrycia, lecz również zwalnia poruszanie się, a rozgrywanie jednej misji przez godzinę jest co najmniej lekką przesadą.
Ogólnie gra jest bardzo warta polecenia, głownie ze względu na jej unikalność - pierwszy symulator tego typu. Zachęcam jednak do niej ludzi o dużej cierpliwości.
Zobacz także:
Seal Team
Tu możesz podzielić się swoją opinią na temat recenzji ST.