Oto bajeczka: na południowym Pacyfiku jest tajna baza wojskowa, nielegalnie produkująca broń dla Trzeciego Świata. Superko-mandos zrzucony nocą na jej teren musi sam ją zdemaskować i unicestwić.
Niby wszystko wygląda na schematyczną strzelankę, jednak naprawdę jest trochę inaczej. Sterując komandosem musimy przejść cztery etapy. Wymagają one refleksu i sprawności, jednak akcja nie jest bardzo dynamiczna. Można powiedzieć, że jest to taka powolniejsza strzelanka. Chodzimy po labiryntach wyspy, zbieramy amunicję, podkładamy bomby i w razie potrzeby zerkamy na kieszonkowy plan. Przeciwnicy są groźni, ale trochę praktyki wystarczy na odkrycie sposobów ich unicestwiania.
Grafika dobra, ale nie rewelacyjna. Animacja postaci - widok z góry, typowa dla tego rodzaju zabaw. Muzyka popiskująca. Akcja wciągająca i co najważniejsze nie zniechęcająca wysokim poziomem trudności.
Tu możesz podzielić się swoją opinią na temat recenzji Superko-mandos.