Space Quest jest doskonałym dowodem na niesprawiedliwość świata. Bohater całej tej imprezy - Roger Wilco - w każdym odcinku ratuje jakieś bazy, statki kosmiczne, a nawet całą ludzkość przed zagładą. I w każdym kolejnym odcinku dalej pełni on upokarzające funkcje z rodzaju sprzątacza. Prześledźmy więc jego ponure losy, które rozpoczęły się już w roku 1986!
Space Quest I - The Sarien Encounter.
Historia tak stara i klasyczna, że aż szkoda słów - sam Roger załatwia w bambuko flotę Sarienów, niszcząc po długich bojach ich ulubiony generator. Ostatnio ukazała się wersja VGA tej części, która jako dodatkowe zabezpieczenie posiada kody kreskowe używane podczas pracy Rogera z komputerem.
W Space Quest II - Vohaul's Revenge" kontynuujesz sprzątanie statków, ale sielanka nie trwa długo. Twój wróg nr 1 z pierwszej części gry - Vohaul -postanawia się zemścić i organizuje Twoje porwanie. Na szczęście nie ma tego złego, co by na dobre nie wyszło - statek porywaczy ulega zniszczeniu, a Ty rozpoczynasz nową, wspaniałą przygodę. Szkoda tylko, że ciągle w wersji CGA.
Space Quest III - The Pirates of Peatulory właściwie nie wnosi niczego nowego do gatunku. Kontynuujesz w tej części przygody z SQ2, tzn. wykonujesz lot statkiem ratunkowym zakończony wchłonięciem przez statek - śmietnik. Wprawdzie tym razem cel gry nie jest już tak oczywisty jak poprzednio (bo nie wiadomo z kim walczyć), ale przy odrobinie cierpliwości znajdą się przeciwnicy. Specyficzne pomysły autorów Space Questa sprawiły, że jest to zdecydowanie najtrudniejsza z trzech starszych części gry.
Dalej nastaje Space Quest IV -Roger Wilco and Time Rippers, który jest już kompletnym pomieszaniem z poplątaniem. Rozwiązując kolejne zagadki, jesteś przenoszony przez autorów do SQXII, potem do SQX, potem SQ1, znowu SQXII. W sumie mało to logiczne i bez dużej dozy fantazji szybko traci się kontakt z rzeczywistością. Na szczęście SQ4 to już świetna wersja VGA, z czadową muzyką na kilka kart dźwiękowych - nie trzeba chyba nikogo przekonywać, jak bardzo podnosi to walory gry. Mocno zalecany jest jednak solution.
I wreszcie Space Quest V -Roger Wilco in the Next Mutation, zdecydowanie najfajniejszy, najciekawszy i najbardziej jajeczny. Odmienia się lekko nawet Twoja profesja - nadal wprawdzie sprzątasz, ale już nie tak aktywnie. Poza tym wolno Ci słuchać wykładów dla kadetów i jeśli dobrze zdasz test, zostaniesz pilotem!. Nie zmarnuj więc szansy i wykończ mutanty w piątej części kosmicznej sagi, przy akompaniamencie miodnej muzyki i oglądając jedne z lepszych screenów.
Wszystkie części Space Quest są bardzo trudne, chociaż wprowadzenie systemu pointnclick w SQ4 i SQ5 znacznie ułatwiło zabawę. Każdy odcinek historii jest ciekawy na swój sposób, pomysły są niegłupie i nie zdarzają się naciągnięcia w stylu: „reperacja zegarka przy pomocy podkowy".
Wiadomo jednak - to jest Sierra, więc giniesz tak często jak to tylko możliwe, zaciąć możesz się właściwie wszędzie, a do celu biegnie zwykle tylko jedna (i to dobrze ukryta) droga. SQ5 nie odbiega dużo od tych schematów; a może nawet jest najtrudniejszą ze wszystkich części.
Zobacz także:
Solucja
Tu możesz podzielić się swoją opinią na temat recenzji PQ - mała historia....