Star Trek ma w sobie coś z obu Wing Commander-ów; w czasie przelotów z jednej galaktyki do drugiej, walk z kosmicznymi piratami, przypominają się sceny rodem z Wing Commander-a. Trzeba tu jednak zaznaczyć, że w ośmiu megabajtach gry mieści się nie tylko bezmyślna strzelanina, ale także, jeśli nie przede wszystkim, kilkanaście wątków „detektywistycznych". Na każdej planecie, kapitan Kirk wraz z trzyosobową ekipą zwiadowczą, rozwiązują najdziwniejsze zagadki. Każda pomyślnie zakończona misja jest dobrze punktowana przez dowództwo, za co otrzymuje się lepsze wyposażenie statku, zdobywa się doświadczenie itp.
Gra rozpoczyna się na imponującym ekranie Enterprise'a, kiedy to dowództwo serwuje nam trening walki kosmicznej. Po szybkim włączeniu osłon i uaktywnieniu uzbrojenia, ma się jeszcze szansę wygrać — podobno, bo mi nigdy się jeszcze nie udało. Jest to na szczęście tylko trening, więc najgorsze co może się stać, to okrzyk Scotta: „Not my Engines!".
Po wyłonieniu zwycięzcy, H.Q. wysyła Cię na Pollux V, gdzie podobno pojawiły się demony, które porywają tamtejszych mieszkańców. Rzut oka do Copy Protection wystarcza, by udać się w dobrym kierunku — jest to ważne, gdyż pomyłka kończy się spotkaniem z gwiezdnymi piratami, co należy rozumieć jako koniec gry.
Na planetę wysyłana jest zawsze grupa zwiadowcza, składająca się z Oficera Bezpieczeństwa, Doktora, Oficera Naukowego i Dowódcy. W ich posiadaniu znajduje się różnorodny sprzęt ułatwiający wszelkiego rodzaju badania, komunikowanie się ze statkiem macierzystym, walkę z wrogo nastawionymi mieszkańcami oraz leczenie chorych lub rannych. Zaznajomienie się z możliwościami poszczególnych przedmiotów nie jest łatwe, podobnie jak używanie ich w sensownych miejscach i w odpowiednim czasie. Instrukcja nie jest w tym pomocna, jakkolwiek kilka pożytecznych rad można w niej znaleźć.
Star Trek jest programem wyjątkowym pod względem grafiki i muzyki; przyczepić można się jedynie do zbyt skomplikowanej fabuły, co niesłychanie utrudnia rozwiązanie zagadek — wierzcie mi, Sierra przy tym to dziecinna igraszka. Dlatego też, grę tę polecam głównie zapaleńcom z mnóstwem czasu. Będą naprawdę w pełni usatysfakcjonowani.
Tu możesz podzielić się swoją opinią na temat recenzji StarTrek.