Ocena: ( 8.5 / 10 )
![]()
![]()
![]()
![]()
![]()
![]()
![]()
![]()
![]()
Głosów: 2 Pobrano: 58 razy.
Nie pierwszy i nie ostatni raz będziemy biec cały czas w prawo strzelając z Uzi albo czegoś podobnego. No, może trochę upraszczam całą fabułę, jako że czasem trzeba się wspiąć, wejść do jaskini, a nawet cofnąć kilka kroków, jednak nie zmienia to faktu, że dalszy ciąg etapu jest po prawej stronie. Przesadzam również dlatego, że oprócz Uzi mamy do swojej dyspozycji granaty i kilka innych ulepszeń, zwiększających siłę ognia. Nasz hiperkomandos potrafi strzelać w ośmiu kierunkach nawet wisząc na jednej ręce na linie bądź występie skalnym, z czym kłopot miałby nawet Rambo. Biegnąc (bardzo ładna animacja, szkoda tylko, że nasz bohater biegnąc ślizga się nad terenem zamiast, jak Pan Bóg przykazał, dotykać ziemi) i strzelając do żuczków, Arabów z taaaaakimi szablami i kilku innych paskudztw, zbieramy różne bonusy aż na końcu poziomu spotykamy bosa, którego należy zabić strzelając do niego przez około piętnaście minut BEZ PRZERWY (z zegarkiem w ręku) i unikając jego dość nieudolnych prób załatwienia naszego bohatera. Potem następny poziom i tak dalej. Co jakiś czas spotykamy też różne postacie nie wymagające celnej serii, a udzielające nam pomocnych informacji, bądź oczekujące od nas pomocy, zgodnie z legendą, której nie będę ze przytaczać.
StarGate wyróżnia się na plus jakością animacji. Dźwięk jest stosunkowo mało skomplikowany (tratatatata-tata i bum od granatu), ale grywalność niezła.
Tu możesz podzielić się swoją opinią na temat recenzji Hiperkomandos.