Uninvited
Dobre przygodówki w klimatach horroru można by wyliczyć na palcach jednej ręki. Ja osobiście lubię tego typu gry i czuć napięcie podczas grania, więc wybrałem się ostatnio na poszukiwanie gry przygodowej "survival horror". I tak po kilku godzinach znalzłem trzy, może cztery takie gry. Wśród nich był np. Alone In The Dark czy Resident Evil, ale wszystkie gry, które znazłem ukończyłem już wiele razy. W końcu wpadł mi do głowy tytuł - Uninvited! Grywałem w to dużo na Amidze, ale nigdy gry nie ukończyłem, więc od razu wklepałem w wyszukiwarkę tytuł tej gry i pobrałem, a następnie uruchomiłem na emulatorze.
Nasz bohater jedzie sobie spokojnie samochodem, gdy nagle w coś uderza. Oszołomiony zastanawia się chwilę co robić, ale pojazd zapala się i bohater musi czym prędzej uciekać. Wyskakuje z auta i rusza w stronę starego domostwa, które widzi z daleka. Kiedy tylko do niego wchodzi, drzwi za nim zamykają się nagle i nie chcę się już otworzyć.
Tak zaczyna się fabuła recenzowanego Uninvitej, jednej z pierwszych gier przygodowych w konwencji horroru jakie kiedykolwiek powstały. Pierwsze co rzuca się w oczy po uruchomieniu gry to dość trudny interfejs użytkownika. Gracz musi klikać myszką na różne obiekty, potem wybierać co chce z nimi zrobić (np. otwórz, mów, zobacz). Aby przejść z jednej lokacji do innej gracz musi kliknąć dwukrotnie na np. drzwi lub na kratki w okienku Exits. A właśnie, ekran gry podzielony jest na okienka zawierające różne rzczy, takie jak obszar gry, ekwipunek, opis sytuacji oraz wspomniane wcześniej Exits, czyli wyjścia. Okna te możemy dowolnie ustawiać wg naszych upodobań. Możemy zmienić ich położenie, rozmiar, możemy je ukryć, itp.
Kolejną rzeczą, która mi się nie podoba w grze to grafika, ale bądź co bądź gra ma już swoje lata. Została zrobiona w 1987 roku, więc jak na tą datę nie jest tak źle. Znalazło się jednak kilka grafik, które mnie dość mocno zachwyciły, jak np. kobieta - kościotrup, która z zaskoczenia atakuje gracza, została wykonana bardzo dobrze. Najbardziej jednak boli muzyka, a raczej jej brak. Czasami jest tak głucho, że aż krew gracza zalewa i puszcza sobie jakąś swoją muzykę w mp3 lub włącza radio. Sam kiedyś tak robiłem, gdy pierwszy raz w to grałem, ale ostatnio postanowiłem tego uniknąć. Nie dało mi to zbyt wiele, poza tym, że dokładniej słychałem wszystkie pozostałe dźwięki, które są wręcz fantastyczne. Jęki, pomruki, trask lub skrzypienie zamykanych drzwi, burza na dworze i wszelkie inne odgłosy nadają bardzo dobrego klimatu.
Klimat znów to jedna z największych zalet omawianego tytułu i głównie dlatego daje grze tak wysoką ocenę. Grając w Uninvited co chwilę coś się dzieje, ale nie jak w FPS-ach rozwałka, krew i siekanka, ale rzeczy, których gracz może naprawdę się bać. Ja np. nigdy nie zapomnę, jak wspomnia wcześniej kobieta - kościotrup weszła do korytarza i stała przez chwilę przede mną, by nagle rzucić się i zaatakować. Dodatko opisy sytuacji nadają dodatkowego smaczku. Dzięki nim gra jest ciekawsza niż niejedna książka.
Uninvited jest grą przeznaczoną dla ludzi o mocnych nerwach z dwóch powodów: pierwszy z nich to atmosfera grozy, drugi zaś to poziom trudności. Granie bez solucji czy jakiś innych pomocy jest skazane w 99% na porażkę za pierwszym razem, podobnie jak i za kilkoma następnymi. Należy robić co chwilę save'a lub męczyć się po kilka razy ze wszystkim od nowa. Ja do każdego momentu w grze podchodziłem po kilka razy, zawsze udawało mi się dotrzeć gdzieś dalej, wtedy zapisywałem stan gry i znów kilka razy próbowałem przejść dalej. Robiłem tak przez większość gry, szczególnie w labiryncie pełnym zombies.
Grę można ukończyć w 2-3 godziny z drugim razem, za pierwszym ten czas jest o wiele dłuższy.
Lokacje, po których poruszać się będzie gra to głównie wielki nawiedzony dom, ale odwiedzić można (a nawet trzeba) jego okolice oraz ogromniasty labirynt. Ten ostatni jest tak wielki, że polecam w nim co chwilę zapisywać stan gry i rysować sobie mapę, bo inaczej można się włóczyć w nim godzinami (no chyba, że dorwie cię jakiś zombie xD).
Podsumowując gra jest świetna, ale wymaga stalowych nerwów od gracza. Głównym atutem Uninvited jest klimat, ale jest tu też kilka wad. Ja bawiłem się świetnie mając okazję w to zagrać, więc polecam wszystkim, którzy lubią trudne przygodówki.
------
Ocena: 9/10
------
Plusy: klimat, dźwięk, lepsza od wielu książek
------
Minusy: brak muzyki, interfejs, troszkę zbyt wyrafirowany poziom trudności
------