Ocena: ( 5.67 / 10 )
![]()
![]()
![]()
![]()
![]()
![]()
![]()
![]()
![]()
Głosów: 3 Pobrano: 56 razy.
Klasyczna strzelanka z cyklu „Cały czas do góry", ze wszystkimi szykanami niezbędnymi w tego typu grze. Mamy więc stateczek lecący w górę, przewijające się tło, przeszkadzajki latające pojedynczo, grupowo lub przymocowane do tła na stałe, tudzież -co jakiś czas - większego bossa, którego rozwalenie daje możliwość wejścia na następny poziom - i tak do skutku. Oczywiście od czasu do czasu pojawia się sklep, prowadzony przez pana o wybitnie aldebarańsko rozszczepionej górnej wardze - po prostu Alien. Tło i naskakujące na nas potworki mają sporo wspólnego - owszem, ale nie z Aldebaranem, a raczej z głębinami oceanu, jako że pojawiają się małże, rybki, pąkle, mątwy i inne piranie (te ostatnie są akurat słodkowodne, ale komu by to przeszkadzało... Smoków też nie ma, a jednego takiego sześciogłowego trzeba po drodze załatwić). Większość bossów wymaga specjalnego potraktowania -strzelanie na oślep nic nie da. Może się na przykład okazać, że trzeba najpierw rozwalić ogon, potem po kolei małe głowy, a dużą na końcu (to ten wyżej wzmiankowany smok).
Nie jest to żadne rewelacyjne osiągnięcie - ale dla miłośników szybkiej, trudnej akcji gwarantowane kilkanaście (jeśli nie kilkadziesiąt) godzin ciężkiej orki, po których może uda się dotrzeć do metalowego statku kosmicznego (a tak, na końcu skaczemy spod wody prosto w próżnię). Ja nie byłem w stanie dać mu rady - po kilku podejściach zrezygnowałem.
Tu możesz podzielić się swoją opinią na temat recenzji MegaPodmuch.