Ocena: ( 6.67 / 10 )
![]()
![]()
![]()
![]()
![]()
![]()
![]()
![]()
![]()
Głosów: 3 Pobrano: 84 razy.
Panowie z firmy Seven Stars są ludźmi ambitnymi. Nie wydają masowo chłamu, lecz oferują gry naprawdę dopracowane, zarówno od strony technicznej, jak i merytorycznej. Dotychczas ich przebojem był Kajko i Kokosz, teraz przyszła pora na dzieło grupy arte. Alfabet Śmierci.

Mój pierwszy raz - Muszę szczerze powiedzieć, że nie spodziewałem się wiele po Alfabecie. Wiedziałem, że jest to przygodówka opierająca się na digitalizowanych obrazkach, a do takich gier Polacy szczęścia nie mają (wyjątek: Tajemnica Statuetki). Włożyłem pierwszy dysk. Porzęziło przez parę sekund i pojawiła się historyjka. Od tej chwili było już coraz lepiej. Wkrótce stało się jasne, że fabuła została stworzona z klasą. Niby na początku powiedziane jest dużo. ale tak naprawdę nie wiadomo prawie nic. Alfabet Śmierci, jak mało która przygodówka, ma wspaniałą aurę tajemniczości. Dzięki temu wciąga. Chciałoby się już odejść, w końcu jutro klasówka, ale nic z tego. Alfabet Śmierci nie pozwala.
Za siedmioma gwiazdkami ... - Jesteś młodym chłopakiem, Tomkiem Antkowiakiem. Jesteś też na pewno człowiekiem szlachetnym, więc gdy w środku nocy. Twój kolega sprzed wielu lat dzwoni z prośbą o pomoc, ruszasz na odsiecz. Nie wiesz, po co jedziesz, nie wiesz, kogo spotkasz. Jedziesz w ciemno. Po drodze radzisz się jeszcze przygodnego wróżbity, który jako zapłatę zabiera wszystkie Twoje rzeczy (bez pozwolenia, rzecz jasna). Gdy odzyskujesz przytomność, dowiadujesz się z gazety o dziwnej śmierci człowieka, który okazuje się owym szkolnym kolegą. Po dotarciu na miejsce postanawiasz dowiedzieć się. O co w tym wszystkim chodzi.
Myślę, że nie zdradzę zbyt wiele, jeżeli powiem że podczas Twojej wędrówki po miasteczku poleci jeszcze wiele głów. Do okoła w dziwnych okolicznościach będą ginąć ludzie i Ty musisz rozwiązać zagadkę wszystkich zgonów. Wiedz, że znakomita fabuła to jedynie preludium.
Cala radość z grania opiera się na równie dobrych zagadkach. Pojawiają się w miarę postępów w grze, niektóre w zupełnie niespodziewanych sytuacjach. Gra nie toczy się, jak niektóre przygodówki, w żółwim tempie - chwilami trzeba się wykazać refleksem.
Trupów w AŚ więcej niż mrówek w mrowisku, jednak nie ma fragmentów żywcem horrorowych, przemoc rzadko występuje ma ekranie, a mimo to czuje się wyraźnie atmosferę grozy, narastająca w czasie rozgrywki. To mnie wręcz zafascynowało.
Wrażenia estetyczne - Tak umiejętnego połączenia ciekawej fabuły i porządnego wykonania nie widziałem od dawna (nawet w przygodówkach zachodnich). Alfabet Śmierci wykonano na Amigę w dwóch wersjach: na Amigi z kośćmi graficznymi ECS (wszystkie inne niż A1200/A4000) oraz na maszyny z AGĄ (dwie wymienione). Obrazy zdigitalizowane są z dobrą jakością, na Amidze 1200 (hi-res 256 kolorów) obrazki są mniej rozmyte niż na „pięćsetce", ale można stwierdzić, że w obu wersjach prezentują się wyśmienicie. Ekran podzielono na kilka części, z dominującym oknem „akcji", ujęciem "z oczu" bohatera, polem inwentarza i ikonkami po prawej oraz oknem „tekstowym", służącym do rozmów. Czcionki są czytelne. Muzyka w tle znacznie różni się w obu wersjach: w ECS-owej mamy jedną, nastrojową melodię podczas całej gry, na „agowskiej" melodyjki często się zmieniają. Nie są to jakieś wymyślne utwory na miarę Wagnera czy Vivaldiego, lecz nie o to tu chodzi. Pasują do gry, nie psują nastroju, a przeciwnie, pogłębiają go. Spróbujcie zagrać w AŚ późnym wieczorem lub nocą, wczujcie się w grę i niech ktoś nagle wejdzie do pokoju. Lekarz z nocnego dyżuru będzie miał co robić.
Polacy potrafią, choć jak wspomniałem i w morzu miodu trafiła się łyżeczka dziegciu w postaci braku instalera. Poleca, acz kolwiek namawiam do gry.
Zobacz także:
Solucja
Solucja AZ
Tu możesz podzielić się swoją opinią na temat recenzji AŚ.