Bioforge

Bioforge
Producent i rok wydania:
ORIGIN Systems 1995
Platforma:
PC
Porady:
Pobierz grę
(42.22 MB)

Ocena: ( 7.33 / 10 )
12345678910

Głosów: 3 Pobrano: 33 razy.

Zaloguj się, aby ocenić grę!
Nie masz konta? załóż je!
Gra przygodowa, w której gracz przemierza laboratoria na pokładzie statku kosmicznego. Gra oferuje wiele zagadek do rozwiązania i walki z przeciwnikami.
Bioforge:  Bioforge: Smacznego :)

Recenzja - Survival-thriller SF

Survival-thriller SF

Gra przełomowa: teksturowane (bez znaczących przekłamań, jak w "Strike Commanderze"!) i cieniowane postacie w pełnym 3D, do tego z animacją szkieletową i Motion Capture, gdzie stan naszego bohatera ma wpływ nie tylko na jakieś suche współczynniki w osobnym ekranie, ale też na wygląd i sposób poruszania się protagonisty; pseudo dźwięk przestrzenny, gdzie im obiekt go wydający był dalej od statycznej kamery, tym bardziej przytłumiony odgłos wydawał. Prawdziwie dorosła fabuła napisana przez zawodowego pisarza SF. Niejednoznaczny, tragiczny bohater - cierpiący na amnezję (jeden z ulubionych motywów pisarzy i scenarzystów) cyborg-zabójca, chory wytwór szaleńca z kompleksem Boga. Brutalne eksperymenty na porwanych ludziach bez ich wiedzy i zgody, gdzie cel uświęca środki. Zwichrowana, amoralna sekta technokratów-fanatyków, próbująca skonstruować posłuszną maszynę do zabijania. Albo Boga. Lub to i to. Obca, starożytna cywilizacja i jej tajemnice - do poznania przez Ciebie, podobnie jak zagadka Twojej prawdziwej tożsamości i motywów działania rzeźnika, który ci to zrobił, szefa całego tego burdelu na kółkach. Nie ratujesz świata, nie jesteś żadnym bohaterem, i nie jesteś winny Twoim katom i ich pomocnikom jakiejkolwiek fałszywej moralności - więc zabij ilu chcesz. Ale przede wszystkim wszystkim przeżyj, potem wyrwij się tego zapomnianego przez Boga, przeklętego miejsca, bo na luksus wyprucia flaków i wepchnięcia ich do gardła ich właściciela - odpowiedzialnego za Twój obecny stan sukinsyna, chwilowo Cię nie stać.

 

Niestety, gra ma dwie poważne wady, które ją być może nawet dyskwalifikują z dzisiejszego punktu widzenia. Jedna to leniwy sposób przedstawienia fabuły - większość miejsca na kompakcie leży odłogiem (gra zajmuje nie więcej, niż 150MB, więc mogliby dać zamiast muzyki w MIDI jakieś ścieżki CD-audio), a Ty jesteś zmuszony, żeby pchnąć grę do przodu, do czytania porozrzucanych skrawków informacji z terminali i pozostawionych przez inne postacie PDA. Niby nic wielkiego - w "System Shocku", "Bioshocku", "Alone in the Dark" i "Resident Evil" to naprawdę robiło robotę (zwłaszcza w SS). Tylko tam to były krótkie, często sugestywne lub dodatkowo udramatyzowane informacje, które zwiększały imersję - można było się tak wczuć że hej. Dodatkowo większość z tych gier operowała w tym wypadku syntezą mowy, gdzie postacie GRAŁY swoją rolę (jak aktorzy głosowi np. w filmie animowanym lub współczesnych grach), a w tle coś leciało, np odgłosy wystrzałów. W "Bioforge" mamy za to ścianę czystego tekstu w niskiej rozdzielczości - to są dziesiątki stron przy każdym PDA lub terminalu, gdzie ktoś opowiada historię swojego życia, dłuuugą historię, co już za pierwszym razem (początek gry) zniechęca zamiast zachęcać. Nie ma tutaj (bo ogólnie w grze jest - w dialogach i animacjach) syntezy mowy, a więc gry aktorskiej, a nawet animacji, która pokazuje coś zamiast to opisywać. A logi trzeba czytać, bo ukrywają się w nich cenne informacje (np. kody do drzwi), poza tym gro fabuły jest przedstawione właśnie w nich (np. tajemnica Twojej tożsamości - tutaj ciekawostka: tak jak będziesz grał, tak tym będziesz [sic!] - była taka gra-horror, dziejąca się w więzieniu, wydana lata potem, która też oferowała taki ficzer, nazwy nie pomnę teraz), więc aby mieć z gry maksymalną przyjemność powinieneś je czytać, co paradoksalnie zmniejsza przyjemność płynącą z gry ;)

 

Druga wada - sterownik gry jest masakryczny. W tej grze trzeba dużo walczyć czy robić coś na czas. Masz sporo możliwych ciosów do wykonania [jak na przygodówkę] (w sumie to jest taki survival-thriller sf - mój dopisek), a w toku gry zdobywasz też broń laserową strzelającą odbijającymi się wiązkami lasera od ścian. Niestety, ale statyczna, zmieniająca się nagle kamera podczas ruchu oraz - mimo zastosowanej technologii - ślamazarność głównego bohatera, który porusza się jak paralityk, a do tego wymuszanie przez grę manualnego ustawiania się do potencjalnego przeciwnika w przestrzeni pseudo-trójwymiarowej (btw: same lokacje, bez ruchomych przedmiotów, były renderowane a'la 3D Studio) żeby z nim walczyć - a gra w żaden sposób w tym nie pomaga, ani tego nie ułatwia - zabija grywalność podobnie jak długie wynurzenia literackie opisane akapit powyżej. AitD był pionierem, więc mu się dużo wybaczało, zresztą oprócz drugiej części te gry były bardziej przygodowe, niż akcji. W "Resident Evil" walczyłeś głównie bronią palną przeciw powolnym zombiakom, a gra ci to ułatwiała (nie pamiętam teraz, ale chyba w Residencie jednym przyciskiem można było naprowadzać broń na przeciwnika - postać się chyba odwracała w jego kierunku czy coś takiego), bo walczyłeś z powolnymi zombie, nawet kamery były lepiej ustawione (bardziej z góry albo przez długi korytarz, co ułatwiało przyjętą przez gracza strategię rozprawiania się z nimi: pistoletem, shotgunem, nożem czy ominięcie bokiem). Tutaj się po jakimś czasie po prostu męczysz niewygodnym, archaicznym sterowaniem.

 

Czyli tak naprawdę jedynym naprawdę grywalnym elementem gry są klimatyczne ekploracje wyrenderowanych lokacji i tzw. momenty, w którym jest jakaś interakcja np. wezwania przez interkom albo dialogi. Są też zagadki typowo logiczne na osobnym ekranie, ja ich nie lubię, bo to są po prostu leniwe zapchajdziury żeby wypełnić grę, a nie coś twórczego i ciekawego. Są też łamigłówki środowiskowe (trzeba coś zrobić w środowisku gry), które są naprawdę w porządku (chyba, że musisz przenieść szybko bombę w... aaa, nie będę zdradzał :D).

 

Gry jako takiej nie polecam, polecam za to obejrzeć gameplay lub longplay na YouTube i zapoznanie się z jakimś streszczeniem fabuły w Internecie. Miała powstać druga część, potem zamieniona w dodatek ("Bioforge Plus") - są jakieś filmiki na YouTube z początku nieukończonej wersji - niestety, "Bioforge" (pierwotny tytuł roboczy gry: "Interactive Movie 1" - fajny!) się nie sprzedał.

 

Gra wymagała w swoich czasach ('95): CD-ROM x2 (nie każdy miał, ale było lepiej, niż w 1993); jakiegokolwiek 486 (tu było znacznie lepiej, niż w 1993 - oczywiście na zachodzie, gdzie niedługo potem zaczęto się przestawiać na słabe Pentium i DX2 / DX4 - ciekawe, jak gra chodziła na 386DX 40?) i 8MB RAM (ała... chyba to pierwsza taka gra, która miała taaakie wymagania... no cóż, Origin ;), nie wspominając o karcie muzycznej zgodnej z SB, bo synteza mowy i muzyka. Smutny motyw z początkowego intra jest bardzo sugestywny i piękny, niestety reszta muzyki już nie robi takiego wrażenia.

 

 

Ocena: 6/10

Zobacz także:
Solucja
Bioforge

Autor: freakoutxp
Ocena: 12345 (4) | Głosów: 1 | Odsłon: 403
2024-01-25 06:48:38
Zaloguj się, aby ocenić recenzję!
Nie masz konta? załóż je!

Komentarze

Brak!
Strona:

Dodaj komentarz

Tu możesz podzielić się swoją opinią na temat recenzji Survival-thriller SF.

Zaloguj się, aby dodać swój komentarz!
Nie masz konta? załóż je!
:. Copyright by Stare.e-gry.net .: