A oto i kolejny symulator przygotowany przez zespół MicroProse. Nie odbiega on klasą od innych produkcji tej firmy w tamtych czasach, zmieniły się natomiast poważnie realia gry - latamy nad morzem, chronimy statki i własne siedzenie.
Jak dotąd, większość symulatorów sadzała nas w bazach naziemnych, a to głównie ze względu na popisy grafików i animatorów. Każdy chyba zachwycał się doskonale zrobionymi barakami, byczymi górami, naziemnymi stanowiskami ogniowymi. W F-14... pozostanie wam podziwiać jedynie chmury, morze, od czasu do czasu (ale krótko) nieprzyjacielski samolot no i świetnie prezentujący się lotniskowiec.
Dla ukoloryzowania trochę „niebieskich" misji (woda, woda i jeszcze raz woda), program został wyposażony w zestaw kamer -dostępne są widoki pełnoekranowe, od góry, z boku, z rakiety, z samolotu nieprzyjaciela, na skrzydło, do tyłu itp.
Wprawdzie ciągłe podziwianie krajobrazu często kończy się niechcianym wodowaniem lub zestrzeleniem, ale te możliwości gry na pewno mogą przyciągnąć uwagę niejednego sympatyka symulatorów.
Do dyspozycji gracza są dwa nieśmiertelne rodzaje misji: szybki start oraz kampania. To pierwsze ogranicza się do wyboru uzbrojenia (jeden z sześciu podstawowych zestawów) i wykorzystania go w powietrzu. Kampania jest już poważniejszym podejściem do trudnego zawodu pilota - wybieramy dywizjon, drugiego pilota (przecież F-14 Tomcatło samolot jak najbardziej dwumiejscowy!) a zadania otrzymujemy od naczalstwa. Ciekawostką jest to, że w dowolnej chwili możemy uznać misję za wykonaną (WIN) bądź nieudaną (LOOSE).
Tu możesz podzielić się swoją opinią na temat recenzji F-14.