Ocena: ( 8.6 / 10 )
![]()
![]()
![]()
![]()
![]()
![]()
![]()
![]()
![]()
Głosów: 10 Pobrano: 117 razy.
Do poprzedniej części gry w świecie Frontiera czas cofnął się o 150 lat. Właśnie mija rok 350 od rozpoczęcia Wojen Thargoidzkich i 50 lat od ostatniego potwierdzonego starcia ze statkiem-matką Thargoidów. Z tej okazji miesięcznik „Universal Scientist" rozpoczyna cykl artykułów, w których przedstawi skromną wiedzę ludzkości na temat tych tajemniczych Obcych, zaś pod auspicjami Jego Imperatorskiej Mości Duvala wyrusza ekspedycja w stronę mało znanego układu planetarnego, gdzie ponoć zachowały się ślady obecności Thargoidów. Jednocześnie grupa rockowa Jjagged Bbanner ogłasza start dorocznego wyścigu na dystansie 12 lat świetlnych, a na Sohalii wybucha epidemia, dzięki czemu ceny lekarstw na czarnym rynku rosną ośmiokrotnie. Tego wszystkiego dowiedziałem się, siedząc w ciasnym kokpicie myśliwca Saker III i przeglądając bieżącą prasę.
Gra Frontier - First Encounters różni się od swojej poprzedniczki przede wszystkim znacznie bogatszym tłem. Co więcej, w niektórych z anonsowanych wydarzeń (np. w aukcji artefaktów Obcych) możemy wziąć czynny udział. Autorzy twierdzą, że w programie istnieje rozbudowany wątek przygodowy - gracz może uratować znany świat przed powracającą falą Thargoidów. Niestety, w ciągu pół roku latania nie natrafiłem na ślad Wielkiej Przygody. Nic dziwnego, osiągnięcie odpowiedniego statusu musi potrwać, a leszcza z rangą Poor nikt o niczym nie chce informować...
Do plusów trzeba zaliczyć jeszcze nowe statki (niektóre mają ponad 2000 ton!), nowe bronie i wyposażenie, nowe rodzaje misji, poprawioną grafikę (jak w symulatorze lotu), obsługę GUS-a i doskonałą muzykę. Minusy też są: nie poprawiono interfejsu użytkownika, wprost przeciwnie - deska rozdzielcza namalowana jest „zabielanymi" akwarelkami, pojawiające się na niej napisy zasłaniają ikony, w locie sterowanie myszą jest po staremu niewygodne, a klawiszami - nieprecyzyjne itd. Piraci nadal pojawiają się chmarami i walczą do ostatniego - to już jest nudne! Radio zamontowano tylko dla ozdoby, bo wezwania o pomoc czy do poddania się pozostają bez echa.
Krótko: miłośnicy Frontiera dostali jeszcze więcej tego, co tak lubią, zaś ci, których już raz odstraszył interfejs użytkownika i starcia z chmarami bezmózgich piratów - niech jednak dadzą grze drugą szansę, to może się bardzo opłacić.
Tu możesz podzielić się swoją opinią na temat recenzji Granica pierwszego spotkania..