Gateway to the Savage Frontier
Pierwsza część trylogii gier CRPG zrealizowanej na silniku SSI – Golden Box (przez niektórych zwanym trochę pogardliwie puzzelki) . Ale ja osobiście lubię gry SSI na silniku Golden Box – dawno temu grałem w nie i bardzo mi się podobały a teraz z chęcią do nich wracam .
W skład trylogii wchodzą
1. Gateway to the Savage Frontier
2. Treasures of the Savage Frontier
3. Neverwinter Nights
Dwa pierwsze tytuły z trylogii przypominam sobie , i chyba można przenieść drużynę naszych bohaterów z części 1 do 2 ( tak samo jak w sadze o Krynnie gdzie przenosimy bohaterów lub tworzymy od nowa jak kto woli ) natomiast 3 części trylogi nigdy nie miałem , co więcej nie wiedziałem że istnieje .
Do rozgrywki bardzo polecam ściągnięcie sobie z netu podręczników do gry czyli :
1 . Adventurers Journal
2. Cluebook
W Adventurers Journal znajdują się fabularne opisy tego co się dzieje w grze i moim zdaniem jest niezbędny .
Gateway to the Savage Frontier wykorzystuje wczesny system D&D i rozgrywa się na znanym także z innych gier wybrzeżu Sword Coast , mamy tu takie miasta jak np. Neverwinter , Luskan
Wprowadzenie :
Przybyliśmy do miasta Yartar do gospody Pod Błyszczącym Klejnotem , szczęśliwie wszyscy żywi . bezpiecznie udało nam się eskortować karawanę z krasnoludzkiego miasta Abdar . Zapłata była godziwa , a nawet tak suta że nasi wojownicy zaczęli pić bez umiaru i chwalić się naszymi dokonaniami . Wkrótce chyba całe miasto wiedziało o naszych wielkich czynach . Nie wiadomo czy to od napitków czy też dodano nam czegoś do jedzenia , rano po przebudzeniu , okazało się , że zostało nam skradzione całe wyposażenie drużyny , broń i zbroje , w tym magiczny miecz naszego palladyna i dowódcy Ser Artura , miecz którym pokonał Gryffona .Na szczęście złodzieje nie odważyli się okraść naszych osobistych mieszków tak że zachowało się część złota ,
Wyszliśmy z gospody w ponurych nastrojach , na szczęście szybko znaleźliśmy handlarza i mogliśmy kupić kolczugi i broń dla naszych wojowników . Włócząc się bez celu po ulicach miasteczka natknęliśmy się na bandę obwiesiów , atakujących samotnego człowieka , pomogliśmy mu się obronić . Krevish bardzo chciał się do nas przyłączyć okazał się młodym wojownikiem , walczącym łukiem i mieczem , wzięliśmy go na próbę .
....................................................................................................................................................
Wyszliśmy na rekonesans za miasto stoczyliśmy parę potyczek z goblinami – dziecinada nie mają z nami szans i wtedy w lesie natknęliśmy się na jakieś olbrzymy rzucające głazami – o stwórco ledwie wyszliśmy z tej walki z życiem . Najpierw padł Kane , potem kapłanki i złodziej , po walce na nogach stali tylko Ser Artur i mag . reszta leżała , na szczęście tylko nieprzytomni . Szybko a nawet w panice wróciliśmy do miasta i tam okazało się że ceny usług w świątyni są przeraźliwie drogie . Wskrzeszenie kosztuje 5000 złotych monet (nie było by nas stać na cos takiego ) kupiliśmy leczenie lekkich ran dla naszej kapłanki Biel – to ją postawiło na nogi a wtedy Biel wyleczyła wszystkich rannych za darmo – jakoś tak urosła w naszych oczach , od razu stała się jakby cenniejsza dla drużyny .
..................................................................................................................................................
Po walce z olbrzymami połowa członków drużyny czuje się gotowa do awansu na wyższy poziom , znaleźliśmy chale treningową , ale nasze szczęście okazało się złudne - trening kosztuje 1000 złotych monet a my mamy wszystkiego 1500 złota i parę monet platyny . Wszyscy zgodzili się że na razie awansuje tylko Ser Artur a reszta poczeka – musimy zdobyć złoto .
Tu możesz podzielić się swoją opinią na temat recenzji Gateway.