Już sama nazwa sugeruje, że jest to jedna z tych okrutnych strzelanek (podobno wypaczająca umysł, itp.) i ma rację ten, kto tak myśli. Mamy statek (tutaj śmigłowiec szturmowy Apache AH-64), działko, dwa rodzaje rakiet do strzelania, miliony wrogów i oczywiście misję do wypełnienia, a właściwie 10 misji.

Jako naj-super-hiper-turbo-odrzutowy pilot musisz podjąć się naprawdę samobójczych misji ratunkowych. Każda z nich sprowadza się do lotu po określonych trasach nad obszarem wroga, po drodze zabieramy rozbitego pilota naszych wojsk i lecimy do bazy. Wszystko pod ciągłymi atakami wrogich jednostek powietrzno-lądowych, ciągłą walką z kończącym się zapasem paliwa i nerwami. Są momenty, w których robi się naprawdę gorąco. Do strzelania tak jak wspomniałem mamy działko, rakiety Stinger, rakiety naprowadzające Hellfire oraz kilka flar do opędzania się od nadlatujących rakiet wroga.
W grze zastosowano świeżą wśród strzelanek technikę tworzenia obrazu pseudo-trójwymiarowego. Sylwetki czołgów, helikopterów, ludzi i naszej maszyny są starannie „policzone", oddają trójwymiarowość obiektów, cieniowane, obracane w kącie pełnym mają płynne przejścia dla każdego ujęcia. Jednak to tyle dobrego, reszta jest trochę sztuczna - na początku myślałem, że gra jest zaledwie demem. Tło jest dwuwymiarowe (zwykły obrazek gór i nieba w tle), mimo że podłoże, obiekty i widok ma nadawać grze charakter trójwymiarowej strzelanki; trochę puste wypełnienia ziemi: co jakiś czas drzewo, żołnierz, czołg, krzak, bunkier; schematyczny tor lotu pocisków, wrogich helikopterów i samolotów; te wszystkie składniki nadają grze szybko etykietkę monotonnej. Niby dynamicznie, ale tak naprawdę gra sprowadza się do lotu w kierunku wskazywanym przez strzałkę, odpalaniu co jakiś czas flar, gdy za ogonem ciągnie się nam sznur rakiet, zejścia niżej przed nadlatującym co jakiś czas z tyłu helikopterem i schodzeniem z drogi lecącym w naszym kierunku samolotom - to tyle. Co poziom zmieniają się tła, kilka pojazdów naziemnych i liczba punktów nawigacyjnych jakie musimy osiągnąć, aby ukończyć misję.
Gra mogła być przebojem, gdyby jednak urozmaicono ją o chociażby cele nawodne, wprowadzenie wzniesień (cały teren jest płaski), może więcej budynków i trochę bardziej przemyślane i zróżnicowane scenariusze poszczególnych misji. A tak, jest po prostu kolejną strzelanką, wykorzystującą inną niż dotychczas technikę tworzenia obrazu. Polatać i postrzelać można, ale szybko się znudzi - niestety.
Tu możesz podzielić się swoją opinią na temat recenzji Hellfire - Apache AH-64.