Mogliśmy już udawać wilka (gra Wolf), ale tym razem los wskazał miłe zwierzątko, popularnie zwane lwem. Trochę ulepszona grafika, zmienione scenariusze, nowy bohater i już jest nowa gra. Jakie to proste, nie?.
Lion wita nas wspaniałymi zdjęciami w wysokiej rozdzielczości, przedstawiającymi scenki rodzajowe z życia lwów. Potem pojawia się menu główne. Podobnie jak w Wolfie masz do wyboru jeden z kilkunastu scenariuszy, symulację oraz encyklopedię. Dołączona jest jeszcze opcja demonstracyjna dla tych, którzy wolą popatrzeć zamiast samemu się męczyć. Uruchamiając symulację (trochę dziwne słowo w odniesieniu do Iwa, nie?) masz możliwość ustawienia zadowalających Cię parametrów, między innymi ilości opadów, zwierzyny oraz oczywiście częstości występowania myśliwych.
Obsługa gry pozostała prawie niezmieniona. Lwem poruszamy za pomocą myszki, mając do wyboru trzy prędkości biegu. System wykrywania zwierzyny również jest analogiczny z tym znanym z Wolfa. W skrócie: wywęszyć pożywienie, odnaleźć, dogonić, unieszkodliwić. Nic trudnego, lecz tylko w teorii (bo tak naprawdę, to nie narodził się chyba jeszcze mocarz zdolny złapać strusia).
Prezentowane od czasu do czasu zdjęcia mają pierwszorzędną jakość. Sama symulacja jest wyświetlana w trybie VGA (320x200x256) tak, jak to było w Wolfie. Teren jednak bardziej kolorowy i egzotyczny - przynajmniej ja wolę biegać po sawannie zamiast po lesie, w którym za każdym drzewem stoi maniak z flintą.
W sumie Lion jest grą całkiem miłą. Pomijając fakt, że jest bliźniaczo podobny do Wolfa można powiedzieć, że to udana produkcja.
Tu możesz podzielić się swoją opinią na temat recenzji Lew.