Ocena: ( 7.89 / 10 )
![]()
![]()
![]()
![]()
![]()
![]()
![]()
![]()
![]()
Głosów: 9 Pobrano: 241 razy.
Tytuł ten kojarzy się z lotnictwem raczej starszemu pokoleniu; chodzi oczywiście o barona von Richthofena, asa niemieckiego lotnictwa myśliwskiego I Wojny Światowej. Młodsi adepci komputerowego wolantu tak przywykli już do nowoczesnych kabin, pocisków samosterujących i potężnej siły ognia, że prawdopodobnie program ten uznają za nieciekawy. Błąd!
Red Baron jest jednym z produktów firmy Dynamix i muszę przyznać, że niewiele symulatorów może z nim konkurować. Przykładowo: w produktach MicroProse użytkownik dostaje do ręki samolot, w którym latanie polega głównie na znajomości elektroniki i gałkologii. Zestrzelenie przeciwnika nie należy do specjalnie trudnych zadań, choćby ze względu na rakiety w jakie uzbrojony jest takowy samolot. Ot, miła poobiednia podniebna przejażdżka połączona ze strzelaniem do gnuśnego przeciwnika, nie widzącego nawet skąd i kiedy spadniesz mu na kark.
Red Baron na taką zabawę nie pozwala. Na pokładzie samolotu masz do dyspozycji jeden lub dwa karabiny maszynowe stanowiące całe Twoje uzbrojenie (bo bomb nie liczę — samolotu nimi nie strącisz). Jeśli nie będziesz co chwilę kontrolował, czy ktoś przypadkiem nie siedzi na Twoim ogonie, to może się okazać, że wraz z samolotem jesteś pojedynczym, ruchomym celem dla sfory maszyn przeciwnika. Tu nie ma radaru, nie ma pocisków samosterujących, nie ma flar. O zwycięstwie decyduje szybki refleks, doskonałe opanowanie maszyny i intuicja. Jesteś pewny, że potrafisz latać w takich warunkach?
Programiści firmy Dynamix włożyli wiele wysiłku w ten symulator. Znakomita animacja i grafika (przynajmniej w wydaniu dla PC z kartą VGA) rozbudza wyobraźnię; duża liczba dodatkowych opcji czyni ten program naprawdę zajmującym. Jako pilot możesz np. stoczyć pojedynek z jednym z asów I Wojny Światowej. Nie jest ważne po której stronie się opowiesz, gdyż Red Baron pozwala na wybór narodowości pilota. Możesz więc latać zarówno słynnym Camelem jak też Fokkerem Dr. I. Opcja FLIGHT RECORDER umożliwia odtworzenie szeregu historycznych walk powietrznych i wzięcia w nich aktywnego udziału; możesz również wybrać jedną z 10 misji o bogatym programie zadań: walka z asem, walka dwóch eskadr, frontowy patrol, eskorta wyprawy bombowej, misja rozpoznawcza, polowanie na sterówce Zeppelin, strącanie balonów, obrona przed nieprzyjacielską wyprawą bombową.
Program oferuje trzy poziomy trudności, lecz nawet ten pierwszy jest dość trudny do przejścia. Warto tu wspomnieć o fakcie, że Red Baron nie został wyposażony przez twórców w opcje „niewyczerpanej amunicji" czy „nieśmiertelność". Jeśli nauczyłeś się latać na dwóch pierwszych poziomach i przechodzisz na trzeci pamiętaj o śmiertelnym niebezpieczeństwie lotnictwa tamtych czasów — korkociągu.
Do wyboru masz 8 niemieckich i 10 brytyjskich maszyn. Sam byłem przekonany, że misja polegająca na zwalczaniu Zeppelinów to straszna łatwizna i... srodze się zawiodłem. Wystarczyła dłuższa seria z Zeppelina i mój lot zakończył się całkiem zgrabną mogiłką.
Magnes Czerwonego Barona nie leży w efektownych pojedynkach i tonach amunicji, lecz raczej w wierności odtwarzanych wydarzeń, możliwości zapoznania się z lotnictwem w czasach, gdy było ono jeszcze w pieluszce. Wydaje mi się, że jest to program zdolny do obudzenia prawdziwego dreszczyka emocji, że dopiero ten symulator obrazuje prawdziwe oblicze lotnictwa tamtych czasów.
Zobacz także:
Lataj....
Tu możesz podzielić się swoją opinią na temat recenzji Czerwony Baron.