Nazywasz się Hektor, jesteś niewolnikiem i nie masz nic do powiedzenia. Żyjesz w rzymskim mieście Heraclea, w którym możesz bezpiecznie odezwać się tylko do przedstawicieli równie niskiej klasy. Krótko mówiąc nie znaczysz nic... na razie. Jeśli tylko masz ambicje na szybką karierę, jesteś mile widziany. Władza leży w zasięgu Twojej ręki.
Pierwszym etapem jest Heraclea, niewielka mieścinka położona zbyt blisko całkiem dużego wulkanu. Dłuższe przebywanie w tej okolicy może skończyć się tragicznie - dlatego też skoncentruj się na drogach ewentualnej ucieczki. Nie będziesz musiał się rozdrabniać, bo istnieje tylko jedna.
Najpierw jednak rozejrzyj się wokół siebie - pustka, a w kieszeni wiadomość, którą trzeba dostarczyć; przyzwoitość każe kurierowi zapłacić, a gotówka jest tym, czego teraz na gwałt (i nie tylko) potrzebujesz.
A może jednak rozbój? Niestety, przestraszenie któregokolwiek z mieszkańców Heraclei graniczy z cudem. Koledzy z czasów niewolniczych cieszą japę, a kobiety potrafią tylko biegać i krzyczeć. Tak wiec odniesienie wiadomości staje się decyzją typu "być, albo nie być". Nie zaszkodzi w przelocie odwiedzić baseny, gdzie drobna kradzież okaże się pierwszym krokiem ku zmianie Twojej osobowości (no proszę, a mówi się, że kradzione nie tuczy...).
Wprawdzie nie masz dużej wprawy w profesji tajnego wywiadowcy, ale spróbuj udać się za senatorem, bardzo uradowanym po doręczeniu mu wiadomości. Drobna opłata powinna przekonać właściciela łodzi, dzięki czemu zamiast w potokach lawy znajdziesz się na brukowanych, rzymskich ulicach.
A tu? Tu już zaczynają się schody - i jeśli nie pograsz właściwie, będą to schody prosto do nieba. Zbliża się zamach na Cesarza, o czym przekonasz się szybko jeśli tylko pochodzisz jeszcze trochę za "Twoim" senatorkiem. Jak jednak ostrzec głównego zainteresowanego, skoro jego ochrona sprzedaje Ci kopa przy każdej próbie zbliżenia się do bramy pałacu? Może przekupstwo?
Pieniądze wprawdzie się skończyły, ale można spróbować co nieco pożyczyć - rozbój w Rzymie mógłby skończyć się na sznurze. Gdzie jednak znaleźć jelenia, który użyczyłby Ci trochę grosza? Może w okolicach teatru, gdzie zbiera się elita? Czemu nie...
Nie łudź się, że jeśli masz pieniądze, to osiągnąłeś już wszystko. Teraz pora na cuda, czyli ich pomnażanie. Zacznij od gry w kości - ale uwaga, ostrożnie.
Jeśli nie umiesz wygrywać, przerzuć się na niewolników. Kup najlepszego i najdroższego gladiatora i wystaw go do pojedynku. Będzie na pewno dużo śmiechu, krwi i przekleństw, ale w końcu w Twojej kieszeni znajdzie się 80 sesterców.
Nie zwlekaj, nie szukaj noclegu. Zapłać straży i powiedz władcy wszystko, co wiesz. I tak, zamiast skończyć w lochu, zostaniesz mianowany dowódcą wojsk wysłanych na podbój Brytanii. Jeśli wykażesz się umiejętnościami dowódcy, wszyscy padną u Twoich stóp.
Mieszkańcy Albionu są na początku zupełnie zieloni. Polują, śpią, palą ogniska i wytrzeszczają oczy w daleki horyzont, nie widząc, że wróg rozbił obóz tuż obok. Skorzystaj z tego i nie pozwól im zebrać sił. Zbuduj fortecę, pozostaw tam flagę. Jeśli byłeś ostrożny, uda Ci się jeden z wrogich obozów zaatakować niepostrzeżenie. I o to chodzi.
Prawdę mówiąc niezupełnie. W rzeczywistości, chodzi o to by zdobyć czerwoną flagę, która znajduje się w głównym obozie nieprzyjaciela. Dotrzeć jest tam niełatwo, bo żołnierze męczą się szybko i trzeba robić częste odpoczynki - wynik walki zależy bezpośrednio od wypoczęcia i przygotowania armii. Tak więc chwilę to trwa, zanim dotrzesz do mostu, za którym obozuje armia Brytan.
ATTACK - to pierwsza komenda jaką powinieneś wydać. Uważaj jednak, bo bardzo szybko następuje rozproszenie Twoich podopiecznych -gdy uznasz, że niebezpieczeństwo zostało zażegnane, wydaj rozkaz RALLY (ma on tę zaletę, że wydaje się go za pomocą trąbki o dużym zasięgu działania - w przeciwieństwie do głosu). Cała armia zbierze się wokół flagi, gdzie powinna odpocząć (REST).
I to już właściwie po Brytanii. Teraz wystarczy napuścić wypoczętych Rzymian na mizerne resztki wynędzniałej armii Brytan, a samemu udać się w paszczę Iwa - aby zdobyć flagę, o którą prosił Cesarz. Reszta, to już tylko wspaniałe powitanie w Rzymie...
Ale, ale, to jeszcze nie koniec. Pora obsadzić wakat po zaciukanym konsulu i domyślasz się pewnie, kto powinien dostać tę fuchę. Zanim jednak przystąpisz do zjednywania sobie mieszkańców, przekup jednego z nich, by wystąpił z Twoją kandydaturą. Bez tego ani rusz.
Sposoby zyskiwania popularności są różne. Najbardziej spektakularny, to wystawienie do walki gladiatorów własnego niewolnika, najlepiej takiego, który będzie wygrywał. Niegłupio jest kupić sobie artystów mówiąc, że to zwykłe sponsorowanie sztuki. Najlepsi poeci ułożą na Twoją prośbę wiersze ośmieszające konkurentów do fotela konsula.
To co opisałem wyżej, to tylko cztery z sześciu etapów znakomitej gry Rome AD 92. Pozostałe dwa - Egipt i Rzym -są nie mniej ciekawe i trudne. Jak pokonać oddziały Ptolemeusza? Co powienien robić kandydat na Cesarza?
Jak zjednać sobie cały naród? Na te pytania będziesz musiał sam sobie odpowiedzieć.
Sama gra jest wykonana w podobnej szacie graficznej jak Populous czy Powermonger. Na szczęście autorzy "Romy" zrezygnowali z kilkunastu ikon, na rzecz kilku czytelnych poleceń, co sprawia, że obsługa gry jest wyjątkowo prosta. Kliknięcie na mapie powoduje udanie się w określone miejsce, RUN -przyspiesza przemieszczanie się, WHO - pozwala dowiedzieć się, kto jest kto. Dalej opcje używania (USE) przedmiotów i wykonywania (DO) poleceń typu: pozdrów, zagadaj, przestrasz, zapłać, tak/nie.
Najbardziej jednak cieszy wspaniała, trójwymiarowa grafika i żywe postacie (klaszczą, kąpią się, dyskutują, a nawet zamiatają ulice), z którymi można rozmawiać, które można śledzić i które prawie zupełnie przypominają swoim zachowaniem prawdziwych ludzi. Wystarczy obejrzeć raz wspaniałe powitanie Hektora po podbiciu Brytanii, by uznać Rome AD 92, za najlepszą grę pół-strategiczną 90 lat.
Program jest, moim zdaniem, bezbłędny, gwarantuje co najmniej kilka tygodni dobrej zabawy, śmiechu i zdrowego zainteresowania, popartego wiedzą historyczną, która może się jeszcze kiedyś przydać. Jest to program dobry jako przekładka pomiędzy wielomegowymi adventurami i prostymi strzelankami, jest to gra dobra na każdą wolną chwilę i każdą porę dnia i nocy. Jest to po prostu rewelacja.
Tu możesz podzielić się swoją opinią na temat recenzji Rome AD 92.