Części To znowu ja, Roger Vilco. Spędziliśmy razem niejedną przygodę w kosmosie. Długi czas mój statek dryfował po gwiezdnych bezdrożach, podczas gdy ja spałem w komorze hibernacyjnej. Dzięki automatycznemu zapisowi video odtworzyłem to, co działo się w ostatniej fazie lotu. Zostałem przechwycony przez wysłużony gwiazdolot przerobiony na śmieciarkę. Obsługiwany przez roboty oczyszczał kosmos z rakietowych wraków. Mój statek, nic nadający żadnych sygnałów potraktował jako złom. Wciągnął go przez śluzę i rzucił na składowisku wraków przerabianych na wsad hutniczy.
Na szczęście system hibernacyjny wywmioskował, że coś tu nie gra i obudził mnie. Mój statek, tak brutalnie potraktowany, nie nadawał się już do użytku. Musiałem pomyśleć o innej drodze ratunku. Otworzyłem śluzę i opuściłem mój pojazd. Znalazłem się w wielkiej, jasno oświetlonej hali, pełnej rakietowego śmiecia. Poszedłem na południe, potem na wschód, skąd dobiegał monotonny loskot. Jego źródłem był transporter złomu. Podszedłem do niego i bez namysłu wskoczyłem do pustego zabieraka. Wyniosło mnie w górę i wyrzuciło na taśmociąg. Groziła mi paskudna śmierć w walcach rozdrabniarki.
Na komendę GET UP podniosłem się i skokiem JUMP wydostałem na jakąś szynę. Udałem się po niej na zachód w kierunku sterowni. Tam zatrzymałem się nad wózkiem transportowym. Szybko wykonałem ENTER gdyż zbliżał się do mnie robot w widocznie złych zamiarach. Odjechałem wózkiem na zachód i wyjechałem ze sterowni. W hali zatrzymałem się przy czwartym przęśle. Nacisnąłem PRESS BUTTON przycisk wózka. Wtedy odłączył się od niego chwytak i złapał motywator leżący w dole, obok mojego statku. Uczyniłem to, gdyż daleko, w głębi hali wypatrzyłem lśniący, nowiutki statek. Miał otwarty i pusty luk maszynowy. Brakowało w nim motywatora i reaktora.
Teraz już wiedziałem, jak uratuję się z pułapki. Dojechałem wózkiem do końca hali. Stanąłem przy pierwszym skrajnym przęśle. Powtórzyłem PRESS BUTTON. Ulokowałem motywator prosto w otwartym luku statku. Powróciłem wózkiem do sterowni i zatrzymałem się przy środkowym wlocie zsypu. Wykonałem GET OUT i szybko zsunąłem się w dół. Wylądowałem na kupie piachu. Byłem w nowym pomieszczeniu. Z jego kątów patrzyły na mnie połyskujące czerwono ślepia szczurów. Poszedłem na zachód, gdzie w załomie ściany odnalazłem reaktor statku. Wziąłem go TAKE REACTOR. Światła pomieszczenia przygasły. Wspiąłem się CLIMB po drabinie. Wyszedłem w znanej mi już części hali. Zapamiętałem to miejsce. Potem podążyłem na wschód, południe i znów na wschód. W rurowatym tunelu napadł na mnie wielki szczur i zabrał mi reaktor.
Powróciłem CLIMB do pomieszczenia z drabiną i ponownie zabrałem reaktor TAKE REACTOR. Powracając CLIMB zabrałem ze sobą drabinę TAKE LADDER. Idąc rurowatym tunelom wziąłem zwisające druty TAKE WIRES. Po wyjściu z tunelu podszedłem do różowej części systemu wentylacyjnego. Wspiąłem się po nim CLIMB i doszedłem do nowego statku. Przystawiłem doń drabinę SET LADDER i wszedłem CLIMB po niej na dach. Otworzyłem OPEN DOOR okrąglą klapę i wszedłem do statku. Włożyłem reaktor do wnęki FIX REACTOR. Niestety jeden z kabli przyłączeniowych był za krótki. Użyłem wtedy drutu USE WIRES. Instalacja zakończyła się sukcesem.
Wywołałem COMPUTER. Obejrzałem schemat statku i jego instalacje. Były gotowe do lotu. Skierowałem strzałkę znacznika na fotel i zasiadłem w nim. Przywołałem ponownie COMPUTER. Na ekranie sterowania uruchomiłem kolejno silnik (1), radar (7) i start (3). Statek drgnął i uniósł się. Nie było jednakie wyjścia z gwiazdolotu śmieciarki. Śluza była zamknięta. Postanowiłem więc pójść na całość!
Uruchomiłem COMPUTER, wywołałem jego uzbrojenie (8) po czym włączyłem opcją F jego osłonę przednią. Użyłem spacji, aby oddać strzał. W boku gwiazdolotu powstała ogromna wyrwa, przez którą wydostałem się na wolność! Uruchomiłem ponownie COMPUTER i jego system nawigacyjny (2). Wybrałem opcję SCAN 1 i ustawiłem kurs na PHLEEHBUT. Zatwierdziłem to opcją SET COURSE 2 i opcją RETURN 3. Włączyłem szybkość podświetlną (5) i pomknąłem ku PHLEEHBUT.
Nie wiedziałem wówczas, ze lot ten śledził mój śmiertelny wróg, mechaniczny golem TERMINATOR. Włączyłem tryb lądowania (3) i po niedługim czasie statek osiadł sprawnie na PHLEEHBUTH. Zszedłem z fotela i nacisnąłem czerwony przycisk otwierający dolny luk. Po chwili moje stopy stanęły na bazaltowym gruncie planety. W tym samym momencie nieopodal niepostrzeżenie wylądował wielki statek TERMINATORA. Golem dotknął mechaniczną dłonią przycisku na pasie zapewniającym niewidzialność i zszedł na powierzchnię PHLEEHBUTH.
Wystrzegający się wygodnej drogi na południe, wybrałem kierunek na północ, w stronę nadciągającej burzy. Unikałem jak ognia bliskich spotkań i ogromnymi skorpionami. Potem skierowałem się na zachód Wkrótce doszedłem do sklepu, który mieścił się pomiędzy stopami ogromnego, metalicznego jaszczura. W sklepie zaproponowałem sprzedał jarzącego się klejnotu (glewin gem)I SELL GEM. Dwukrotnie odrzucałem proponowaną cenę. Za otrzymane pieniądze zakupiłem termoodporną bieliznę I BUY UNDERWEAR. Pożegnałem sprzedawcę GOOD BYE i wyszedłem ze sklepu z zamiarem udania się na zachód. Jednakie natychmiast dopadł mnie TERMINATOR. Po krótkiej szamotaninie cudem wyrwałem się z jego łap i pobiegłem na zachód. Dopadłem wejścia i po przywołaniu windy PRESS BUTTON wjechałem na górę. Wbiegłem po schodkach na najwyższą kondygnację i stanąłem obok lewego haka. Po chwili silnik windy ruszył. To TERMINATOR jechał, aby rozprawić się ze mną. Poczekałem, aż wejdzie po schodach. Kiedy skierował się w moją stronę złapałem hak TAKE HOOK i cisnąłem nim w golema. Po TERMINATORZE pozostała kupka złomu i cenny pas. Zabrałem go TAKE BELT i podszedłem do windy, gdzie czekał już na mnie zwabiony hałasem sklepowy sprzedawca. Odwiózł mnie na dół. Klucząc przed skorpionami powróciłem do statku. Powtórzyłem znaną mi już procedurę startu wytyczając kurs na MONOUTH BURGER. Była to zakotwiczona w kosmosie knajpa o kształcie hamburgera. Słynęła z dobrej kuchni i była miejscem spotkań mieszkańców wielu planet.
c.d.n...
Zobacz także:
Solucja cz.2
Tu możesz podzielić się swoją opinią na temat recenzji Solucja cz.1.