Ocena: ( 9.13 / 10 )
![]()
![]()
![]()
![]()
![]()
![]()
![]()
![]()
![]()
Głosów: 142 Pobrano: 2186 razy.
Osadnicy... po prostu, buduj państwo, dbaj o zaplecze, i walcz. Prosty schemat, prawda? Ale nie będę przed nikim ukrywał, że The Settlers to moja ulubiona seria strategii z zacięciem ekonomicznym- od kiedy się tylko z nią zapoznałem, potrafiłem zachwycić się budową sprawnego państwa, które wyrastało ponad konkurencję - po czym dokonać aktu eksterminacji na dużo słabszym przeciwniku ;]. Już pierwsza część, The Settlers, zwanej pierwotnie z niemiecka Die Siedler - gr stworzonej przez Volkera Werticha w roku 1993 na Amigę, później skonwertowanej tak, by działała w MS-DOSIE[/] oferowała te wszystkie atrakcje. Jedna formalność Inną nazwą tej gry, stosowaną na przykład w USA, było również SerfCity: Life is Feudal. Oczywiście wywołało to zamieszanie przy drugiej części, przez co konieczne okazało się powrócenie do pierwotnej nazwy. I w sumie dobrze.
To co wszyscy starsi gracze wspominają z pierwszych Settlersów, to znakomite wówczas intro. Powiem tak, że nawet teraz, 18 lat od premiery gry, można je obejrzeć z przyjemnością, mimo ogromnej prostoty – po prostu animowany rycerz przejeżdża przez las i wioskę, a następnie wjeżdża do zamku. Ten rycerz to wcielenie gracza, w samej grze istnieje jako obrazek, pojawiający się przy wyborze trybów gry. Te zaś są następujące:
-Misje – 30 o ostatecznym rozrachunku
-Tutorial – gra bez przeciwnika, ot, by potrenować i zrozumieć, jak działają mechanizmy
-1 Gracz - chyba standard ;)
-2 Graczy - obecnie niestety niezbyt przydatne, z tego względu że oryginalnie grało się na podzielonym ekranie dwoma myszkami!, obecnie o taką konfigurację dość trudno.
-Demo - gra pokazowa komputera.
No, tryby opisane - są standardowe, nie ma co się nad nimi rozwodzić. Przejdźmy do gameplayu, bo ten jest niezwykle wciągający. Po wybraniu trybu gry i jej rozpoczęciu, pokazuje się kraina, po której można się swobodnie rozejrzeć - w tej częsci nie ma z góry ustalonego miejsca dla własnego kraju, ani mgły wojny. Pierwszy cel gracza wydaje się dość banalny – to znalezienie dobrego terenu gdzie będzie położone państwo. Należy się jednak postarać, by mieć dostęp do surowców - drzew, kamieni, a także jeziorka dla rybaka. Warto też mieć w pobliżu góry na późniejsze ulokowanie kopalni. Po założeniu państwa można przejść do jego rozbudowy, naprzód o podstawowe budynki, potem zaś o coraz bardziej skomplikowane, wymagające większego nakładu surowców i siły roboczej.
I tu wychodzi odwieczna i największa zaleta Settlersów – rozbudowana ekonomia. W innych strategiach czasu rzeczywistego (hi, Warcraft) zazwyczaj "chłop" kosił drzewa, po czym znosił je do głównego zamku, także ten sam chłop wydobywał surowce i budował budynki. Tu tymi czynnościami zajmuje się już wykwalifikowana siła robocza. Na przykład drzewa - które mogą być też sadzone przez leśnika - kosi drwal, po czym są przerabiane na deski w tartaku. Zarówno drwal jak i pracownik tartaku potrzebują narzędzi pracy, do wytworzenia ich zaś potrzebne są surowce, i specjalistyczne budynki. Państwo opiera się na węglu, złocie, i rudzie żelaza, górnicy jednak bez jedzenia po prostu nie będą pracować. Do stworzenia budowli potrzebni są budowlańcy oraz osobnicy, którzy wyrównają teren. Jedzeniem zajmie się między innymi rybak, ale on z kolei potrzebuje wędki. Można też bawić się w tworzenie cyklu Farma-wiatrak-piekarnia... By wiedzieć, gdzie postawić kopalnię, potrzebni są geologowie Do tego wszystkiego konieczny jest – własnoręcznie ustawiany - transport drogowy, prowadzony przez kolejnych "specjalistów", Tragarzy - w przypadku wytyczenia zbyt długiej ścieżki nastąpić może niedobór towarów we właściwym miejscu.... Sporo tych elementów, prawda? I tak gra wygląda cały czas, do dzisiaj zadziwia swoim skomplikowaniem, ukrytym pod płaszczykiem niewinnej,spokojnej strategii - w tym do dzisiaj się nie zestarzała. Za to wielki plus, Osadnicy naprawdę wciągają właśnie takimi szczegółami. A, dodam jeszcze, że prawie te same, choć bardziej rozbudowane mechanizmy zastosowała d druga część oraz jej remake w 2006.
Po rozbudowaniu państwa oczywiście przychodzi taki moment, że w końcu spotykamy się ze swoim sąsiadem, - czy też kilkoma sąsiadami, w grze może być do 3 przeciwników na raz. Wyjście jest jedno, stosunkowo oczywiste. Eksterminacja. Niestety strona taktyczna nie jest mocną stroną tej gry, jest uproszczona. Ot, posiadając strażnice/zamki przy granicy, zaznacza się strażnicę przeciwnika, i wydaje rozkaz ataku. I Tu kończy się rola gracza, żołnierze walczą automatycznie, w honorowej walce 1 na 1, aż do końca - swojego lub przeciwnika. Tak naprawdę walka jest tylko ukoronowaniem gracza sprawniej rozbudowującego infrastrukturę. Zostało to nieco zmienione w trzeciej części serii, lecz nie o nich traktuje moja recenzja.
Teraz trochę o stronie technicznej. Gra, jak już wspomniałem, ma już 18 lat i widać „pewne” oznaki starości - choćby obecnie dość słabą grafikę, w niskiej rozdzielczości - 320x240 lub nieco lepszej SVGA 640x480. Mimo tego, wytrawnych graczy ucieszą oczy różne drobne smaczki dane do gry przez jej twórcę - choćby animacje robotników zostały wyjątkowo dopracowane, oczywiście jak na 1993 rok. Co ważne, The Settlers zadziała praktycznie na każdym komputerze – wymagania minimalne to procesor typu 386 (tak, nie chodzi o megaherce ;) - z tego co pamiętam, był taktowany około 25 Mhz. to kilkakrotnie mniej niż mają obecne komórki ze średniej półki) grafika VGA oraz 4 MB RAM - to i tak wyższe niż pierwotne wymagania, bo na Amidze do działania wystarczył 1 MB. Chwila, czy we współczesnych komputerach nie ma ilości RAMU tysiąckrotnie przebijającej takie wartości? Ah, postęp... ;) Muzyka, mimo że prosta i niezbyt wysokiej jakości, - chyba MIDI, ale nie jestem pewien - przyjemnie pogrywa w tle, tworząc odpowiedni klimat. Dźwięki wydawane z głośników dopasowują się do akcji gry – na przykład, obserwując drwala ścinającego drzewa, można usłyszeć uderzenia siekiery, w tartaku zaś – piłowanie drewna. Swoją drogą, prostota technologiczna Settlersów jest w pewnym stopniu zrozumiała - gra waży niecałe 4 MB na dysku-w sumie to kilka dyskietek. Patrząc na ten drobny fakt, i tak Settlersi pękają od zawartej w nich treści. Piękny urok starych gier Drugi, ważniejszy problem "techniczny", to fakt, że dziś The Settlers nie pójdzie na nowych systemach jak XP/Vista/7, ale zawsze pozostaje w pełni dyspozycyjny DOSBOX. - testowane, DOSBOX tutaj zapewnia bardzo dobrą emulację tego tytułu – chodzi na nim szybko i sprawnie, choć bywają drobne problemy przy zmianie rozdzielczości.
Czas na podsumowanie. Grą dalej jestem zauroczony, i osobiście polecam Settlersów z całego serca - jeśli jesteś graczem dla którego liczy się miodność, długie godziny grania i myślenie a nie tylko grafika, powinieneś być zachwycony. Settlers potrafią uspokoić i zachwycić jak żadna inna gra. Powiem tak: gdyby nie to, że jest to RTS, można by mówić o syndromie „jeszcze jednej tury”. Jednak nie jest to gra dla wszystkich - po prostu nie każdy gracz, a zwłaszcza taki rozpieszczony przez obecne produkcje, zauważy lekko już przykryte kurzem piękno....
Zobacz także:
Settlers I
Tu możesz podzielić się swoją opinią na temat recenzji Magia osadników w pierwszej odsłonie.