Gra jest średnia, żeby nie napisać słaba. Niech to będzie taki eufemizm. Sterujemy transformerem a la Optimus Prime. W potaci robota możemy strzelać i skakać natomiast w postaci ciężarówki strzelamy przed siebie i w góre oraz oczywiście jeździmy. Poruszamy się cały czas w prawo przypomina to Silk Worm albo Moon Patrol i eliminujemy kolejnych przeciwników. Są to jak się domyślam decepticon'y rasa złych transformerów. Przybierają postać odrzutowców, czołgów, statków kosmicznych itp. Rozwaleni przeciwnicy zostawiają czasem po sobie tkz. power up'y czyli dopalacze (bez złych skojażeń) dające nam np. potrójną wiązke ognia. Gra jest trudna. Konia z wieżchem dla tych co przejdą choćby jeden poziom i krew ich nie zaleje. W połączeniu z przeciętną grywalnością nie dostarczyło jej to zapewne zbyt wielu sympatyków. Nie ma zbyt wielu starych gier o transformerach toteż można zagrać ale bardziej z ciekawości niż dla przyjemności.
Tu możesz podzielić się swoją opinią na temat recenzji Transformery.