Ocena: ( 8.02 / 10 )
![]()
![]()
![]()
![]()
![]()
![]()
![]()
![]()
![]()
Głosów: 43 Pobrano: 244 razy.
Turok: Dinosaur Hunter - to jeden z nielicznych przedstawicieli gier FPP na konsole. Ponieważ przyniósł wielki sukces, firma Acclaim zdecydowała się przenieść go na PC, oczywiście w wersji 3Dfx. I trzeba przyznać, że gra robi wrażenie przez duże W.
Oczywiście, standardowo wszystkie typy broni, postacie przeciwników i obiekty w grze są całkowicie trójwymiarowe. Wszystkim zgadzającym się z tym poglądem polecam przyjrzeć się dokładnie dinozaurom, jaszczurkom i ludziom w tej grze. Zmienicie zdanie raz na zawsze. Na dodatek każdy „zwierzaczek" porusza się równie ładnie, jak wygląda. Animacja jest absolutnie perfekcyjna. Najbardziej podobało mi się, kiedy noga zastrzelonego przeze mnie agenta nerwowo podrygiwała aż do momentu, gdy powolutku połączył się on z podłożem.
Kolejnym wielkim atutem gry jest niesłychanie bogaty arsenał narzędzi mordu. Poczynając od noża, przez łuk (w końcu Turok to Indianiec), aż po pociski atomowe (atomie fusion launcher) i takie „śmiechowe" ustrojstwo (Chronosceptre), które trzeba samemu poskładać z kawałków. W momencie odpalenia tych dwóch ostatnich broni przeżyłem absolutną ekstazę. Najpierw coś błysnęło, wszystko zaczęło się trząść, a potem zobaczyłem fale uderzeniowe rozchodzące się z miejsca eksplozji i łunę światła zbliżającą się z niebezpiecznie dużą szybkością w moją stronę.
Dźwięk jest również na bardzo wysokim poziomie. Ponieważ przez większą część gry słyszymy tylko szczęk naszej broni, ważne było dobre oddanie odgłosów jej działania. Może niektórym wydaje się to mało ważne, ale to właśnie tego typu dźwięki często decydują o samej grze. W Turoku możemy np. przypomnieć sobie słynną scenę z Predatora, kiedy to panowie komandosi wymyślili nowy sposób wyrębu lasu za pomocą działka Vulcan. Najpierw się powolutku rozkręca, a potem... Ha... Genialne.
Tak więc od strony wykonania TDH nie można nic zarzucić. Oprawa jest więcej niż bardzo dobra. A jak się w to gra? Na pewno lepiej niż na N64. Przede wszystkim dlatego, że można się posługiwać myszą. Co prawda, chodzi ona trochę powoli, ale lepsze to od męczenia się na analogowym sticku. Sam Turok porusza się w dziwny sposób. Gracze, którzy przywykli do płynnego, posuwistego biegu (Quake, DN3D, Dark Forces) będą mieli problemy z przyzwyczajeniem się do dużej bezwładności, trudnych skoków i dziwacznego pływania. Z drugiej strony - mam wrażenie, że jest to wynikiem starania się o zachowanie jak największego realizmu ruchów.
Niestety, pecetowy Turok powtarza te same błędy, co jego konsolowy, starszy brat. Podstawową wadą jest liczba wykorzystywanych w grze tekstur. Nie mam oczywiście na myśli tekstur na postaciach, ale te na ścianach. Gra wygląda tak, jakby graficy przygotowali jakieś trzy, może cztery rodzaje i projektując kolejne poziomy używali ich na przemian. Na konsoli wynikało to ze śmiesznie małej pojemności kartridża, ale w wersji na PC można to było troszkę unowocześnić. Gra nie jest już nowa, był więc na to czas.
Jednak nawet wady nie przysłaniają najważniejszego oblicza Turoka. Jest to więc doskonała, klimatyczna i przede wszystkim świetnie zrobiona gra dla samotnego maniaka FPP na długie zimowe wieczory. Wciąga, zachwyca grafiką i dźwiękiem!
Zobacz także:
Całkiem fajna przyjemność
Jak przejść...?
Tu możesz podzielić się swoją opinią na temat recenzji Turok.