Historia powstania tej gry nie ma sobie podobnych. Prace nad Stonekeep trwały bowiem od roku 1988 (!!!) i podobno już wtedy wymyślono całą fabułę i system gry. Firma napotkała jednak problemy techniczne, których rozwiązanie stało się możliwe dopiero w epoce multimediów. Intro tej gry było wydarzeniem na wiosennych targach ECTS w 1995 r. Czegoś takiego na rynku jeszcze nie widziano. Perfekcyjna filmowa grafika, wspaniałe efekty specjalne, doskonały dźwięk i muzyka.
Gra zapowiadana była jako RPG i, mimo iż z wyglądu przypomina gry doomopodobne, z pewnością należy do role-playing. Bowiem nasz bohater może rozwijać swe cechy i zdolności, poznaje nowe czary, spotyka na swej drodze przyjaciół, którzy pomogą mu w walce, znajduje broń, pancerze i artefakty.
Nowatorskim rozwiązaniem jest poświęcenie całego ekranu monitora na główny ekran gry (a więc brak wizerunku bohatera czy jakichkolwiek ikon interfejsu, wizerunek pojawia się dopiero po wywołaniu). Nowatorskim przynajmniej w RPG, bo spotkaliśmy się już z podobnym zabiegiem w grach doomopodobnych. Tak jak w większości RPG świat widziany jest oczami bohatera, a walka toczy się w czasie rzeczywistym i zadaniem gracza jest tylko odpowiednio szybkie posługiwanie się myszką. Nie oznacza to jednak, iż w czasie walki nie trzeba myśleć. Uniki, cofanie się, czy podbiegnięcie w celu zadania ciosu o wiele lepiej służą bohaterowi niż stanie w miejscu i czekanie, kto kogo skosi.
Do zalet Stonekeepa należy bardzo prosty w obsłudze i logiczny interfejs użytkownika. W grach role-playing, gdzie walka toczy się w czasie rzeczywistym, to element niezwykle ważny, ułatwiający zabawę.
Tu możesz podzielić się swoją opinią na temat recenzji SK.