Akcja gry toczy się w świecie współczesnym, a jej miejscem jest pewne stare domostwo, które gwoli wyjaśnienia bohater otrzymał w spadku. Nie spodziewając się niczego złego nowy właściciel przyjeżdża, aby obejrzeć swoją posiadłość. Ku jego zaskoczeniu okazuje się, że wejść do tego przeklętego domu było dużo łatwiej niż z niego wyjść.
W tym momencie właśnie momencie zaczyna się zabawa. Pani lub też pan Winthrop (nazwisko rodowe) stoi w hallu pięknego, zbudowanego w wiktoriańskim stylu domu i nie wie co począć. W dodatku widok umieszczonej pod szklaną osłoną statuetki sprawia okropnie niemiłe wrażenie. Prawdziwy szok następuje jednak dopiero w chwili uchylenia któryś z drzwi prowadzących w głąb domu. Oczom zaskoczonego gracza ukazuje się mrożący krew w żyłach widok - długim korytarzem biegnie postać wyglądająca jak człowiek, tyle że w kolorze zgniło-zielonkawym i gubiącym po drodze kawałki ciała...
Nietrudno się domyśleć, że celem gry jest ucieczka z tego nawiedzonego domu. Niestety nie jest to łatwe (według mnie The Legacy jest najtrudniejszą grą role-playing) - scenariusz obfituje w wiele skomplikowanych zagadek i jest bardzo ciekawy.
Postać można wybrać z uprzednio przygotowanych i zaakceptować ją lub częściowo zmodyfikować. Walcząc, albo zadaje się ciosy na oślep, albo też celuje w konkretnego przeciwnika. Na początku dysponujemy tylko bronią białą, ale z czasem znajdujemy też narzędzia o wiele bardziej efektywne - broń palną.
Interesującym motywem jest to, że gracz może posługiwać się także czarami. Bardzo wygodną opcją jest możliwość ustawienia wyglądu ekranu wedle własnego uznania - jeżeli ktoś zechce, to może powiększyć okno pola widzenia bohatera tak bardzo, że nie będzie już widać żadnych innych "okienek".
The Legacy jest jedną z ładniejszych gier. Pomieszczenia są wykonane bardzo precyzyjnie i w pełni oddają nastrój staro-angielskiego domu. Świetnie animowane sylwetki innych mieszkańców posesji nie pozostawiają nic do życzenia, odgłosy wydawane przez monstra stawiają włosy dęba (dokładnie jak naszemu bohaterowi), a skrzyp otwieranych drzwi zawsze przyprawia o dreszczyk emocji.
Ja również byłem zachwycony nastrojem panującym w The Legacy i do dzisiaj nie spotkałem się z grą mocniej oddziaływającą na gracza. Z doświadczenia dodam, że najlepszy efekt osiąga się grając nocą w ciemnym pokoju. Polecam każdemu, kto lubi się bać i rozwiązywać osnute mgiełką tajemniczości zagadki.
Zobacz także:
The Legacy : Kraina Terroru
Dziedzictwo
Tu możesz podzielić się swoją opinią na temat recenzji Nawiedzony dom.