W Kosmicznym Wyścigu Buzza Aldrina wcielasz się w rolę dyrektora Amerykańskiego bądź Radzieckiego Programu Kosmicznego. Zaczynasz z niewielkimi funduszami, brakiem technologii i nie mając nawet jednego astronauty (bądź kosmonauty). Celem jest wyekspediowanie człowieka na Księżyc - przy czym trzeba zdążyć przed konkurencją. Nie jest to jednak zadanie łatwe; wypadki się zdarzają, politycy są niecierpliwi (jak również astronauci), a ty jesteś odpowiedzialny za wszystko.
Mechanizm gry jest w miarę łatwy do zrozumienia. Inwestujesz pieniądze w min. rakiety, kapsuły załogowe, skafandry do kosmicznych spacerów. Twoim zadaniem jest również planowanie misji, ale to już nie jest tak proste, jak myślisz. Czy powinieneś wziąć sobie do serca słowa Kennedy'ego, opracowując program Apollo czy też wysłać pierwszą sondę na Saturna? Czy starczy ci czasu, by popracować nad rakietą Atlas jeszcze trochę, czy może wystrzelić ją od razu, by nie zostać wyprzedzonym przez Rosjan? To są pytania, które zadaje sobie codziennie dyrektor programu kosmicznego.
Atmosfera w grze jest bardzo dobra. Gdy rozpoczynasz jakąś misję, ze swego stanowiska w kontroli lotów obserwujesz jej przebieg etap po etapie - od startu rakiety, po (szczęśliwe) lądowanie kapsuły z załogą. Jeśli masz farta, to wszystko idzie jak po sznurku. Czasami jednak zdarzają się nieprzewidziane wypadki, które mogą zaowocować usterką rakiety bądź kapsuły. Wtedy możesz tylko gryźć paznokcie licząc na to, że misja się jednak powiedzie i nie nastąpi totalna katastrofa (wybuch rakiety przy starcie i śmierć załogi). Podczas misji masz okazję posłuchać (i pooglądać) digitalizowanych wstawek operatorów i astronautów, co naprawdę pomaga przy tworzeniu atmosfery.