DZIEŃ 3
Przeczytałem wiadomość od Underhouse, w której prosił o przybycie. Na poczcie zatrzymał mnie sierżant Baggs, prosząc o wyjaśnienie, co robiłem zeszłej nocy. Zaproponowałem omówienie sprawy w ustronnym miejscu, na piętrze u pana Underhouse. Na górze ociągałem się z odpowiedzią, na szczęście Underhouse zapewnił mi alibi. Kiedy już policjant zostawił nas samych, dowiedziałem się, że muszę znaleźć sakralny łuk i strzały, które znajdują się u jakiegoś najmłodszego, cokolwiek by to mogło znaczyć. Underhouse dał mi też tradycyjne indiańskie pióro, które miało mi pomóc w odnalezieniu starego wodza, Natawangę.
W sklepie kupiłem tandetną broszkę, potem zawadziłem o dom Curtisa. Drzwi były zamknięte na głucho. Leżącym nieopodal kijem usunąłem skobel. Z broszki wyrwałem zaczep i dobrałem się nim do zamka kłódki. Curtis był u siebie. Mówiąc dokładnie, wisiał powieszony nogami do góry. Ktoś zadał sobie wiele trudu, żeby wypatroszyć go jak wieprza. Łuk ukryty był w kominku, strzały znalazłem w skrytce w podłodze. Pióro okazało się niezwykłe. Kiedy położyłem je na pniu w samym sercu lasu, przemieniłem się w ptaka i poszybowałem do małej chatki, niedostępnej z lądu. Natwanga był tam. Sprawdził mnie pytaniami, których proste odpowiedzi brzmiały MIC MACS, YOG SOGOTH, 1834, STAR, DAGON. Zadowolony z głębi mej wiedzy, wręczył mi kubeł farby, który miał mi pomóc w podziemnym domu wroga.
Demoniczny czarownik mieszkał w studni. Kubeł farby uśmierzył fale. W pierwszej grocie zabrałem wszystkie walające się tam pojemniki z wyjątkiem nitrogliceryny. W następnej podniosłem krzesiwo i napełniłem pojemnik naftą z kałuży. Dopiero teraz wszedłem do ostatniej groty. Czekał tam na mnie Nakaramus. Wylałem na podłogę naftę, która zajęła się od pierwszej iskry. Wystrzeliłem z łuku, Indianin padł jak rażony piorunem. Trwał jeszcze w spazmatycznych drgawkach, kiedy objawił mi się duch Boleskina. Nakazał mi popłynąć do wyspy, gdzie stoi posąg złego boga. Z ziemi wziąłem przedmioty unicestwionego – TURQUOISE, AQUAMARINE, MOTYL. Wychodząc, ponownie napełniłem na wszelki wypadek puszkę naftą.
Nie było to łatwe, ale przekonałem rybaka, żeby pożyczył mi swą łódkę. Na wyspie wyjąłem kamienie z urwanej głowy posągu. W skale znalazłem drzwi. Otworzyłem je, układając mozaikę w obraz czaszki i wszedłem do środka. W prawym oku posągu umieściłem rubin. Stojąc naprzeciwko na gwieździe, użyłem AQUAMARINE. Z wnętrza posągu zaczął wychodzić potwór. Nie zaszedł daleko, bo usmażyła go utworzona przeze mnie gwiazda mocy. Pobiegłem do łódki. Boleskine wskazał mi kolejną wyspę.
Kiedy już dobiłem, osadziłem kamienie szlachetne w pierścieniach Boleskina i Natawangi. Zapaliłem swój lampion. Nie wykonałem trzech kroków, kiedy skończyła się nafta. Na szczęście miałem czym uzupełnić zapas. W jaskiniach krążyło wiele potworów. Omijając je, dotarłem do komnaty. Zobaczyłem przywiązanych do pala Wilbura i panią Webster. Jakaś forma energii wysysała z nich życie. Wylałem kwas na wystający z podłogi kamień. Zabrałem uwolniony diament. Włożyłem oba pierścienie na dłonie. Z mych rąk wytrysnęła struga mocy, która zniszczyła materializujące się monstrum. Uwolniłem więźniów, sam zaś odszukałem tajne wyjście. Prowadziło ono do kamiennego kręgu.
Była już noc, za chwilę niebo miał rozciąć srebrny ogon komety. Ustawiłem swój statyw, na nim aparat. Obejrzałem plamy kolorów na MOTYLU, po czym włożyłem go zamiast płytki światłoczułej do aparatu. Teraz przyłożyłem szkło powiększające do obiektywu i podświetliłem wszystko od tyłu lampionem. Promienie kolorowego światła wypaliły na kamieniach kręgu barwne znaki. Czas naglił, więc odpakowałem płytki światłoczułe. Wykonałem wszystkie trzy zdjęcia. Następnie poszedłem podnieść odłamek komety, który upadł przy przelocie. Dostrzegłem, jak zaczął otwierać się portal. Powietrze zgęstniało, zło niemalże namacalnie chciało wydostać się do naszego świata. Na kamieniach położyłem kolejno symbole czterech elementów: diament, aquamarine, krzesiwo, fragment komety. Portal implodował, ale jak powiedział sam Boleskine: "Nigdy nie umrze to, co może przez wieki czekać."
Zobacz także:
Zapowiedź
Solucja - Dzień 1
Solucja - Dzień 2
Tu możesz podzielić się swoją opinią na temat recenzji Solucja - Dzień 3.