Ocena: ( 9.27 / 10 )
![]()
![]()
![]()
![]()
![]()
![]()
![]()
![]()
![]()
Głosów: 153 Pobrano: 855 razy.
Wykonanie MK3 jest znakomite. Wszystkie zmiany są na lepsze, tak te dotyczące oprawy gry, jak i meritum. Jeśli chodzi o tę pierwszą - grafika jest znacznie ładniejsza, choć nieco przearanżowana, postacie są mniej komiksowo-demoniczne, a bardziej naturalne. Krwi nie ma więcej niż w MK2, choć oczywiście amatorzy brutalności znajdą tu coś dla siebie (szczególnie Animalities). Odgłosy są bardziej naturalistyczne i znacznie lepszej jakości.
Od strony technicznej mamy prawdziwą rewolucję, jaką jest 7 niezależnych planów tła. Pojawiła się także możliwość gry w sieci. Na koniec trzeba wyraźnie powiedzieć, że mimo tych wszystkich zmian MK3 działa płynniej i szybciej od poprzednika!.
Jednak najważniejsze są zmiany merytoryczne. To dopiero jest nawalanka, bijąca na głowę nawet Super Street Fighter 2 Turbo. Przede wszystkim - wreszcie pojawiły się combosy. Powiadam Wam,
wykonanie siedmiokrotnego combo sprawia nie bywałą satysfakcję (znacznie większą niż najbardziej nawet skomplikowane Fatality), a jak wygląda i jaki ma efekt!. Nie liczcie jednak na łatwą zdobycz - przeciwnicy stali się inteligentni i szybcy. Cały czas atakują i wreszcie nauczyli się walczyć w powietrzu. Nawet na najłatwiejszym poziomie komputer jest niebezpiecznym i wymagającym uwagi przeciwnikiem.
Warto wspomnieć o ciekawej opcji pojedynku drużynowego - wybiera się kilku zawodników, komputer losowo dobiera sobie innych i walczycie - na miejsce pokonanych wskakują następni (trochę to przypomina Endurance z Mortal Kombat).
Mówiąc krótko - olbrzymi krok do przodu i to bez odbiegania od schematu leżącego u podstaw całej serii.
.jpg)
Fabuła
Oto Shao Kahn, zły bóg Zewnętrznego Świata (Outerworld), wraz ze swymi sługami walczył w kolejnych turniejach Mortal Kombat z wiernymi synami Ziemi. Zło zwyciężyło dziewięć razy - jednak dziesiąty, decydujący o panowaniu Khana na Ziemi pojedynek wygrali nasi chłopcy, (a konkretnie Liu Kang) prowadzeni przez boga piorunów - Raydena (działo się to w MK). Khan wkurzył się potężnie, tym bardziej że następny pojedynek, toczący się już w Zewnętrznym Świecie (MK2), też przegrał, tym razem z Kung Lao. Oczywiście, nie skończyło się na tym. Kahn użył bowiem swej „Wunderwaffe". Jest nią Sindel, eks-królowa Zewnętrznego Świata, przedwcześnie zmarła. Dzięki zabiegom Shang Tsunga i innych magów okazało się, że Sindel może zmartwychwstać i to od razu na Ziemi, otwierając jednocześnie przejście z Zewnętrznego Świata. Tę okazję wykorzystał Shao Kahn. Inwazja niemal się udała, Kahn zawładnął duszami wszystkich ludzi, a przy okazji zabił kilku uczestników poprzednich turniejów (należy podejrzewać, że taki los spotkał min. Scorpiona i Johnny'ego Kagea). Jednak nadal pozostała grupka dobrych bohaterów, którzy przeniesieni do Zewnętrznego Świata walczą o los całej Ziemi. Są to: Sonya, Jax, Sub Zero, Stryker, Liu Kang, Kung Lao, Cyrax, Sektor, Smoke, Kabal i Nightwolf. Pozostali, to przedstawiciele Zewnętrznego Świata. Oczywiście, fakt walki o wspólną sprawę nie przeszkadza sojusznikom tłuc się nawzajem po buziach i pozbawiać życia.
.jpg)
Na koniec - friendship Mortal Kombat 3 już odniosła sukces, a odniesie jeszcze większy - i bardzo dobrze. Nie jest to bowiem produkcja, która żeruje na magii tytułu i kampanii reklamowej. Przeciwnie, MK3 broni się sam, i gdyby nazywał się zupełnie inaczej i powstał w nieznanej firmie, i tak byłby hitem. To wręcz akademicki przykład genialnej roboty, tak od strony oprawy, jak i wartości merytorycznych. Oby pojawiało się więcej takich programów. Grajcie!!!
Zobacz także:
mk3
Mortal Kombat 3
Tu możesz podzielić się swoją opinią na temat recenzji MK3.