Ocena: ( 9.56 / 10 )
![]()
![]()
![]()
![]()
![]()
![]()
![]()
![]()
![]()
Głosów: 9 Pobrano: 104 razy.
DZIEŃ DRUGI
Niemiłe przebudzenie po nocnych koszmarach. Pulsujący ból w skroniach przypomniał Mike'owi dziwne zdarzenia z poprzedniego dnia. „Wyobraźnia wyobraźnią, ale z prochami trzeba skończyć" obiecał sobie Mike łykając kolejną garść tabletek i włażąc pod prysznic. Pokręcił się trochę po domu. Z zadumy wyrwał go dzwonek do drzwi. Znowu o 10.00 jakiś .wariat przyniósł paczkę. W środku był kawałek lustrzanego szkła pasujący do szczerby lustra w salonie. „Na szczęście dostałem lustro tylko w dwóch kawałkach" - myślał ze złością pisarz gdy nagle... Cholera, znowu jakieś zwidy: Szklana tafla zafalowała i zamiast odbijać obraz stylowego salonu pokazała przeraża wnętrze jakby z jego koszmarnych snów. Mike poczuł skurcz w żołądku, postanowił trochę się przewietrzyć. Wyszedł przed dom, udał się do garażu z nadzieją, że odrobina muzyki ukoi mu nerwy. Ale za miast dźwięków ludowej kapeli z radia dobiegł go łagodny, acz stanowczy głos nakazujący pootwierać tajne przejścia z sypialni do gabinetu. Posłuszny tym rozkazom uczynił to i wrócił do salonu. Lustro świeciło się dziwnym blaskiem jakby zapraszało do przejścia przez nie. Mimo paraliżującego strachu Mikowi udało się poruszyć tułowiem. Wyciągnął rękę i już był po drugiej stronie lustra.
Dom z drugiej strony lustra był o wiele bardziej przerażający od jego nocnych koszmarów: zamiast schodów stos ludzkich czaszek pilnujących, aby nikt nie wszedł na górę, drzwi na zewnątrz niczym zaciśnięta gardziel dzikiego zwierza. Ale jest jeszcze sekretne przejście, które w realnym świecie pozostało otwarte. Mike pocąc się ze strachu przeszedł do lustrzanego gabinetu, a stamtąd do ukrytej klatki schodowej. Zamiast drabiny był teleport, który wyniósł go do komnaty obok tarasu. Mike odkrył lornetkę i rzucił okiem na widok z balkonu. Zaraz, zaraz czy nie ten krajobraz był w dziwnej książce, którą pokazała mu Sue? Jest jeszcze dźwignia. Na pewno służy do otwarcia drzwi wyjściowych, tyle tylko, że jest zimna i oślizgła. Mike wyciągnął z kieszeni rękawiczki, pociągnął za wajchę i zszedł na dół. Faktycznie drzwi się rozwarły i mógł pójść na cmentarz. Brama cmentarna okazała się tu niewielkim wejściem wykutym w skale. W pierwszej komnacie na podłodze łopata. Tego Mike'owi brakowało. Zabrał łopatę i wrócił do realnego świata.
Na cmentarzu w najbardziej oddalonym zakątku odnalazł grób McKeegana i zaczął kopać. Po doznaniach z lustrzanego świata rozkopywanie grobów wydało mu się zabawą w piaskownicy. Niestety miejscowy policjant był innego zdania. Co prawda nie zabrał mu kartki znalezionej w grobie, ale wsadził do pudła na 24 godziny. Areszt był chyba jedynym spokojnym miejscem w Woodland Hills. A do tego wygodna prycza z wielką poduchą... Nagle Mike przypomniał sobie o Delbercie. Jest przecież prawnikiem, był z nim umówiony na 18.00. Przeczuwając, że nie po raz ostatni gości w miejscowym areszcie Mike schował pod poduszką wszystkie manele, które siedziały w kieszeni. Zostawił tylko piersióweczkę i wizytówkę Delberta. Blaszanym kubkiem postukał w kraty. Przyszedł strażnik. Mike wręczył mu wizytówkę Delberta: „Co jest do cholery, zanim zapuszkujesz faceta, to bądź łaskaw wyrecytować mu jego prawa! Chcę widzieć się z moim adwokatem!". Strażnik chyba się wystraszył, a może poczuł respekt widząc nazwisko jedynego prawnika w okolicy. Zamruczał coś nieparlamentarnego pod nosem i wypuścił Mikea. „Czekaj chamie, będziesz bardziej zadowolony jak zobaczysz, że nie masz broni" - zachichotał Mike, rąbnął wiszący na ścianie rewolwer i pobiegł do domu. Pokręcił się trochę po obejściu, nakręcił zegarek i o umówionej porze z stał pod balkonem oczekując Delberta. Chciał pogadać z nim o przygodzie w areszcie, ale prawnik nie był zbyt rozmowny. Miał potężnego kaca. Rozmowa się nie kleiła. Mike poratował sąsiada łykiem whisky. Ten pomamrotał coś, rzucił swojemu psu patyk i poszedł pić dalej. Mike został w ogrodzie sam z patykiem w ręku. Po krótkim namyśle postanowił dalej zwiedzać lustrzany świat. Tym razem zobaczyć jak wygląda koszmarne miasto.
Na koszmarnej drodze do koszmarnego miasta zobaczył koszmarnego psa. Stał na koszmarnym moście i szczerzył koszmarne kły. Wbrew wszystkiemu Mike wcale się go nie wystraszył, tylko rzucił patyk w odmęty pod mostem. Pies okazał się bardziej głupi niż koszmarny: rzucił się za patykiem i zniknął - na zawsze. Mike nabrał odwagi. Sytuacja zaczęła mu się podobać. Rozochocony pierwszym powodzeniem postanowił odwiedzić posterunek, żeby zobaczyć głupią gębę policjanta bez broni. Koszmarny policjant jednak okazał się facetem z ciężkim dowcipem. Zamiast pogadać o pogodzie zapakował Mike'a za kratki twierdząc, że bohaterski więzień posiedzi sobie tam kilka setek lat. No cóż, odwiedziny na komisariacie to nie był najlepszy pomysł. Bogu dzięki wszystkie rzeczy, które Mike schował pod poduszką w realnym świecie leżały na miejscu i wystarczyło dwa razy podłubać spinką w zamku celi, żeby powtórnie wystawić gliniarza do wiatru.
Na więziennym korytarzu Mike spotkał towarzysza niedoli - smutnego potwora o imieniu Sargo. W zamian za spinkę otrzymał bransoletę-niewidkę. Cichcem wymknął się z komisariatu i ciekawość pognała go do biblioteki. „Jak też wygląda koszmarna wersja Sue?" - zastanawiał się pisarz. Użył cudownej bransolety, pobiegł do biblioteki, ale zamiast przystojnej bibliotekarki znalazł komputer. Po włączeniu na ekranie pojawiła się twarz nieziemskiej istoty. Rysy twarzy do złudzenia przypominały mu Sue, tylko oczy jakby bardziej smutne. Metaliczny głos - ten sam, który przez radio ostrzegł go, aby nie zamykał ukrytego przejścia - opowiedział mu o złej mocy, która pojawi się niedługo by siać śmierć i zniszczenie. Nagle wszystko stało się jasne: Złe moce nazwane przez nieziemską istotę Prastarymi zaszczepiły w jego mózgu embrion zła. Jeżeli pozwoli mu się na narodzenie, ciemność ogarnie ziemię na zawsze. Mike musi więc wrócić do realnego świata by tam walczyć z nadprzyrodzonymi siłami i przy okazji nie dać się złapać gliniarzom, którzy czekają na niego z kajdankami.
Po skończonej projekcji Mike zabrał mikrofilm i popędził do domu - robiło się późno - gdyby zasnął w lustrzanym świecie nigdy już by się nie obudził. Musi pokonać zło: dla siebie, dla innych, dla pięknej Sue...
Zobacz także:
Koszmary
DZIEŃ PIERWSZY - solucja
DZIEŃ TRZECI - solucja
Nasiono Ciemności
Tu możesz podzielić się swoją opinią na temat recenzji DZIEŃ DRUGI - solucja.