Ocena: ( 9.56 / 10 )
![]()
![]()
![]()
![]()
![]()
![]()
![]()
![]()
![]()
Głosów: 9 Pobrano: 104 razy.
BÓJ SIĘ RAZEM Z NAMI
„Piękny dom w stylu wiktoriańskim w cichym miasteczku. Wymarzone miejsce dla pisarza i jego męki twórczej" - pomyślał Mike Dawson, gdy podpisywał umowę kupna swojego nowego domu. Długo szukał odpowiedniego miejsca. Wszystkie domy, które wcześniej oglądał wydały mu się nieodpowiednie do pracy nad jego najnowszą powieścią. Mike od kilku lat był jednym z najchętniej czytanych autorów powieści z dreszczykiem. Jego ostatnia książka przyniosła mu komercyjny sukces i wreszcie mógł sobie pozwolić na kupno odpowiedniej rezydencji.
Poprzedni właściciel posiadłości nawet się nie targował. Pośrednik też jakoś dziwnie się zachowywał. Wręczył klucze, życzył miłego pobytu i zniknął. Bąkał-coś pod nosem o niejakim Joe Tuttle i jego kamerdynerze Johnie McKeeganie, którzy zmarli w niewyjaśnionych okolicznościach, Może będą bohaterami mojej nowej powieści?" - odrzekł Mike. Nie wiedział, że rzeczywistość przyniesie mu dużo więcej niż tylko inspirację do nowego horroru
DZIEŃ PIERWSZY
Mike wstał złóżka strasznym bólem głowy. Nic dziwnego. Poprzedniego dnia ciężko pracował przy przeprowadzce i doprowadzaniu domu do porządku. Do tego te nocne koszmary... Nic tak nie pomaga na ból głowy jak kilka mocnych prochów (w szafce nad umywalką Mike zawsze trzymał spory zapas tabletek z krzyżykiem) i zimny prysznic. Poczuł się jak młody bóg. Mógł dalej penetrować swoje nowe gniazdko.
Wszedł do pokoju naprzeciw sypialni W szafie znalazł stary płaszcz. Chyba na leżał do poprzednich właścicieli. Trzeba przeszukać kieszenie. Może będą tam jakieś informacje o Joe Tuttie? „Powiedz mi co czytasz, a powiem ci kim jesteś" - za gwizdał pod nosem Mike znajdując w płaszczu kartę biblioteczną z tytułem „Władca pierścieni" J.R.R. Tolkiena - na pewno w bibliotece znajdę coś ciekawego.
Niestety, książki w pomieszczeniu na parterze zaadaptowanym na bibliotekę nie zainteresowały pisarza. Na biurku natomiast leżał plan domu. Po dokładnym obejrzeniu Mike lekko popchnął prawą półkę z książkami. Otworzyło się sekretne przejście do ciemnego i wilgotnego pomieszczenia. Drabina prowadząca na górę nie wyglądała na solidną, ale ciekawość zwyciężyła. Na pierwszym piętrze Mike znalazł identyczne, wilgotne pomieszczenie, może tylko bardziej cuchnące stęchlizną. To chyba z powodu liny. Trzeba ją zabrać, w takim starym domu lina zawsze się przyda.
Zgodnie ze znalezionym planem drzwi z pomieszczenia na górze prowadziły do sypialni. Stamtąd wszedł po drabinie na poddasze. Mike nie zważając na kilogramy kurzu dokładnie obmacał każdy zakamarek pomieszczenia. Drewniana skrzynia tarasowała wyjście na balkon. Nawet nie była taka ciężka, skoro Mike bez problemu ją przesunął. Pod nią czekała na niego niespodzianka - stary zegarek ze złoconą kopertą i do tego jeszcze na chodzie. Niestety, wieko skrzyni było zardzewiałe i nie udało mu się jej otworzyć. Inne przedmioty znalezione na strychu były bezwartościowe.
Na tarasie odetchnął świeżym powietrzem: zauważył zabudowanie wyglądające jak stara szopa. Przywiązał więc linę do kolumny i zgrabnie zsunął się po niej, po czym udał się na prawo do - jak się za moment okazało - garażu. Wewnątrz znalazł coś, co kiedyś nazywało się samochodem i z całą pewnością już nigdy nie zobaczy szosy. Ale ku miłemu zaskoczeniu Mike zauważył, że silnik jest całkiem, całkiem, a w bagażniku znajdował się łom. W schowku z prawej strony kierownicy leżały skórzane rękawiczki. Włączył radio - miejscowa rozgłośnia nadawała muzykę.
Po oględzinach wraka Mike powrócił' do domu. Właśnie rozległ się gongu drzwi wejściowych (godzina 10.00). Nieznajomy posłaniec przyniósł paczkę, po czym bez żadnych wyjaśnień szybko się zmył. Mike w pierwszej chwili zawahał się „Może to nie dla mnie?". Ale na paczce jednak było jego nazwisko ..Zimny pot oblał pisarza gdy zobaczył zawartość przesyłki. Ale za moment paczka zniknęła. "To było ze zmęczenia" pocieszył się Mike i wrócił na strych. Wyposażony w łom bez trudu otworzył skrzynię. Zamiast skarbów rodowych Joe Tuttle'a znalazł pamiętnik. Szkoda, że został zniszczony - ktoś wyrwał jedną kartkę. Mike podświadomie poczuł, że jego nocne koszmary, dziwna przesyłka i poranny ból głowy. mają związek z informacją, która została zapisana na zniszczonej kartce pamiętnika.
Mike otrzepał marynarkę z kurzu i w tym momencie zadzwonił telefon (godzina 11.00). Miły damski głos przedstawił się jako Sue - miejscowa bibliotekarka i poprosiło zwrot karty. Korzystając z okazji Mike zamienił kilka słów z sympatyczną dziewczyną, poprosił o odłożenie jednej książki i obiecał, że jeszcze dzisiaj odwiedzi bibliotekę. Schodząc po schodach coś podkusiło go, żeby po drodze zajrzeć do salonu. Stało tam ogromne, wyszczerbione lustro z trupią czaszką na ramie. W ramę zauważył wetkniętą kartkę. Nadawca informacji gęsto tłumaczył się że zgodnie z życzeniem Mike'a przytargał lustro ale to nie on je rozbił. "Jo już chyba jest obłęd" - pomyślał Mlke - „Nie znam tego faceta i nie prosiłem go o lustro". Czaszka z ramy patrzyła na niego pustymi oczodołami i tajemniczo się uśmiechała... chyba niedługo odkryje swoją tajemnicę.
W drodze do miasteczka Mike zgarnął miejscową gazetę - „The Watchful Eye" z krzyczącym nagłówkiem „Nocna zbrodnia". Po plecach Mike'a przeszedł dreszcz emocji: w cichym Woodland Hilis grasuje morderca, policja jest bezsilna, a na mieszkańców padł blady strach. Mike'owi przyszło do głowy, że jego następna powieść niewiele będzie miała wspólnego z wyobraźnią, że podyktuje ją życie.
Zycie jednak robi miłe prezenty. Otóż w najbliższym sklepie można kupić gatunkową whisky. Humor się Mike'owi poprawił, gdy zdjął z półki ostatnią butelkę Jasia Wędrowniczka. Sklepikarz marudził trochę, że odłożył ją dla niejakiego Delberta - miejscowego prawnika. "Panie, prawnik też człowiek" - ochrypłym głosem nadawał sklepikarz - „patrz pan już biegnie, na pewno chłopak jest w potrzebie, wkurzy się jak nie będzie miał klina." Adwokat jednakże nie okazał się ostatnim opojem, tylko całkiem kulturalnym facetem. Przedstawił się Mike'owi podał swoją wizytówkę i umówił się z nim na następny wieczór, na godzinę 18.00. Mike odruchowo spojrzał na zdobyty na strychu zegarek, nakręcił go i pognał do biblioteki. Delbert na szczęście zadowolił się zsiadłym mleczkiem...
Uroda i wdzięk Sue przeszła najśmielsze wyobrażenia pisarza. „Nie dość, że ładna, to jeszcze inteligentna" - Mike uchwycił w locie cudny uśmiech bibliotekarki i pognał na lewo do regału „C'. Gruba zielona księga zawierała... połowę wyrwanej kartki tajemniczego pamiętnika. Autor wyjawił na niej sekret wejścia do krypty Joe Tuttle'a oraz czego można się spodziewać grzebiąc w urnach rodziny Tuttle'ow. Mike wyszedł z sali z regałami, by poflirtować jeszcze z dziewczyną za biurkiem. Na podłodze zauważył wsuwkę do włosów. W pierwszej chwili chciał oddać ją Sue, ale zakłopotany wrzucił ją do kieszeni. Tym bardziej, że dziewczyna popatrzyła się na niego tajemniczo i podała książkę. Mike spojrzał na ilustrację i znów przypomniał mu się koszmar nocny.
Postanowił odetchnąć trochę i przespacerować się na cmentarz. Minął swój dom i krętą ścieżką dotarł do okazałej krypty rodziny Tuttle. Zgodnie ze wskazówką znalezioną w bibliotece otworzył wejście naciskając kolejno: lewy, górny i prawy kamień przy wrotach. Sezam stanął otworem. Trochę to barbarzyńskie plądrować cudze grobowce, ale trzeba znaleźć urnę z prochami Joego. Obsypany doczesnymi szczątkami dziadka, babci i innych członków rodu znalazł w lewym końcu dolnej półki urnę z prochami ostatniego z Tuttle'ow. Szczątki kryły klucz do zegara w salonie. Wizyta na dachu grobowca nic nowego nie przyniosła. Dzięki Bogu nikt Mike'a nie zauważył. Spacer kiem wrócił do domu. Otworzył zegar: jego właścicielem okazał się John McKeegan. Otrzymał on to cudo od swojego pracodawcy w nagrodę za wieloletnią służbę Mike postanowił odwiedzić jego grób następnego dnia. A teraz czas na spa nie. Jutro będzie ekscytujący dzień.
Zobacz także:
Koszmary
DZIEŃ DRUGI - solucja
DZIEŃ TRZECI - solucja
Nasiono Ciemności
Tu możesz podzielić się swoją opinią na temat recenzji DZIEŃ PIERWSZY - solucja.