Ocena: ( 4.5 / 10 )
![]()
![]()
![]()
![]()
![]()
![]()
![]()
![]()
![]()
Głosów: 2 Pobrano: 2 razy.
Tom & Jerry: Fists of Furry jest bardzo wyraźnym przykładem gry konsolowej przeniesionej na PC niemal bez zmian. Już od pierwszych minut widać, że tytuł opiera się głównie na uroku kreskówki — krzyk Toma, zaczepność Jerry’ego czy żałosne kwakanie Kaczuszki natychmiast przyciągają uwagę osób stojących obok monitora. To jedna z tych produkcji, które potrafią zatrzymać przechodnia samym klimatem.
Oprawa graficzna jest prosta. Kolory z serialu przeniesiono na modele 3D praktycznie w niezmienionej formie. Nawet dziś nie wygląda to imponująco, ale też nie gryzie się ze stylistyką — pasuje do kreskówkowej konwencji. Co ciekawe, podczas wspólnej gry nikt szczególnie nie narzeka na jej prymitywność. Dźwięki brzmią dobrze i przypominają wprost materiał źródłowy, natomiast w grze całkowicie brakuje muzyki. W połączeniu z ogólną prostotą daje to wrażenie projektu wykonanego minimalnym nakładem pracy.
Rozgrywka czerpie z bijatyk pokroju Smash Bros., lecz w uproszczonym trójwymiarze. Do dyspozycji dostajemy bohaterów znanych z kreskówki — Toma, Jerry’ego, Butcha, Spike’a, Tuffy’ego i Kaczuszkę, a łącznie dziesięć postaci do odblokowania. Problem polega na tym, że na komputerze gra nie czuje się naturalnie. Sterowanie klawiaturą i myszą wypada słabo, a dopiero podłączenie pada sprawia, że wszystko zaczyna działać tak jak powinno. To gra zaprojektowana z myślą o konsoli i trudno o tym zapomnieć.
Mechanika walki jest bardzo prosta: cztery przyciski — atak, kucanie, chwyt/przechwycenie i skok. Najważniejszym elementem jest korzystanie z przedmiotów w otoczeniu. Można nimi rzucać w przeciwnika, a ten — jeśli dobrze wyczuje moment — złapie je i odeśle szybciej, zadając większe obrażenia. System działa dobrze i szczególnie w pojedynkach dwuosobowych daje najwięcej frajdy. Na planszach pojawiają się także bonusy: nieśmiertelność, płonący kontratak raniący agresora lub trucizna stopniowo odbierająca energię.
Lokacje pochodzą bezpośrednio z kreskówki: kuchnia, ogród, farma i inne charakterystyczne miejsca. Niestety jest ich tylko dziesięć i szybko zaczynają wydawać się ciasne. Po około godzinie gry pojawia się monotonia, tym bardziej że struktura zabawy praktycznie się nie zmienia. Największym problemem okazuje się tryb jednoosobowy — aby odblokować postacie do multiplayera, trzeba ukończyć grę co najmniej osiem razy.
Dodatkowo poziom trudności bywa wysoki nawet dla dorosłych graczy. Komputer reaguje bardzo szybko i często sprawia wrażenie nieuczciwego. Nie ma wyboru poziomu trudności, a postacie różnią się znacząco stylem walki: Spike atakuje wolno, lecz końcówka jego komba zabiera dużo energii, podczas gdy Jerry nadrabia szybkością lekkich serii. W efekcie przechodzenie gry staje się męczące i monotonne.
Gdy jednak wszystkie postacie są odblokowane i gra się we dwie osoby na padach, produkcja w końcu pokazuje swoje mocniejsze strony. Rzucanie przedmiotami, ich przechwytywanie w ostatniej chwili i kreskówkowe reakcje bohaterów nadal potrafią rozbawić.
Z dzisiejszej perspektywy to raczej ciekawostka z epoki płyt CD niż pełnoprawna pecetowa bijatyka. Humor i proste zasad są przyjazne dla młodszych graczy, lecz brak muzyki, monotonne mapy, wymagający tryb solo i wyraźnie konsolowy charakter sprawiają, że gra najlepiej sprawdza się tylko w lokalnej rywalizacji — dokładnie tam, gdzie była projektowana od początku.
Tu możesz podzielić się swoją opinią na temat recenzji Pięści futrzaków.