Witajcie,
chciałbym w swoim nowym pececie używać stacji dyskietek 5,25 cala. Wiem, dziwny pomysł, ale lubię stare akcesoria, a nie mam miejsca na trzymanie dwóch komputerów, nowego i starego. Jest takie cudo, które nazywa się Kryoflux Personal Edition. Z tego co wyczytałem, pozwala na podłączenie stacji przez usb. Nie mogę znaleźć jasnej informacji, jak to działa - w filmach na Youtube używają tego tylko do kopiowania danych z dyskietki do komputera za pomocą jakiegoś specjalnego programu. A ja bym chciał używać tego tak jak kiedyś się używało stacji - do nagrywania dyskietek i grania w gry prosto z nich. Wie ktoś, czy można tego używać w ten sposób? Niestety jest to droga rzecz, więc przed kupnem muszę mieć jasność. A może znacie jakąś tańszą alternatywę?
Jest jeszcze coś, co się nazywa Greaseweazle. To chyba coś podobnego, ale nie mogę znaleźć, o co w tym dokładnie chodzi - czy trzeba to budować samemu, czy się to gdzieś kupuje? Orientuje się ktoś?
Ok, przepraszam.
Niestety chyba trafił mi się kiepski kabel scart - kupiłem 5-metrowy, bo w tej chwili nie mam stałego miejsca na telewizor crt i przenoszę go obok komputera, więc kabel musi być długi, żeby sięgnął - na tym kablu mam nieco jaśniejszy pasek na środku ekranu, do tego niektóre obiekty w grach się lekko rozdwajają, to się chyba nazywa ghostling. Wiem, że to wina kabla, bo mam też drugi kabel scart - półtora metrowy - i na nim tych efektów nie ma. Chyba będę musiał kupić coś lepszego. Migotanie w Nortonie jednak jest na obu tych kablach. Wystarczyłby mi kabel 3-metrowy, ale kupiłem 5m, bo kupowałem kilka kabli naraz od jednego sprzedawcy, żeby nie płacić kilka razy za wysyłkę i miał tylko taki.
Napisz też, czy w ogóle chcesz kontynuować temat odnośnie tego konwertera i podłączenia telewizora, bo dość mocno odbiegliśmy od tematu i nie wiem czy Cię to interesuje. Ale może komuś się przyda, jeśli trafi na ten temat.
"Nie wiem czy czytasz moje wpisy, bo przestałeś się odzywać,"
Czytam, lecz nie miałem czasu na odpowiedź z powodu wyjazdu. Może dzisiaj póżnym wieczorem dam radę, a jak nie to jutro w dzień.
Nie wiem czy czytasz moje wpisy, bo przestałeś się odzywać, ale poinformuję tylko, że mam już kabel s-video. Jakość jest wyraźnie lepsza, wszystko jest ostrzejsze i wyraźne. Jakość obrazu w grach moim zdaniem teraz w niczym nie odbiega od monitora crt. Kabel minijack-cinch załatwił sprawę z dźwiękiem. Problemem jest jednak Norton Commander, bo z jakiegoś powodu napisy w nim dość mocno migoczą, dając nieprzyjemny efekt. Ale co ciekawe - tylko w Norton Commanderze.W czystym Dosie i w grach jest to praktycznie niewidoczne. Zrobiłem test na telewizorze LCD - po podłączeniu konwertera przez dvd do telewizora lcd tam też obraz migocze, ale jak podłączam bez dvd - przestaje migotać. Więc chyba konwerter nie do końca dogaduje się z dvd. Na razie jestem skazany na dvd, bo telewizor crt bez pilota wykrywa tylko "czysty" kabel scart, więc konwerter bez dvd na nim nie zadziała. Zamówiłem pilot do telewizora zza granicy, mam nadzieję, że zadziała. Jeśli tak to pozostanie mi jeszcze zakup rozgałęźnika Scart, żeby móc podłączać kilka urządzeń do telewizora, który ma tylko jedno wejście scart i wtedy już będę w pełni szczęśliwy.
Do tego mam jeszcze dekoder Mi Box, który zapewnia oglądanie telewizji, a dodatkowo pozwala na instalację emulatorów. Spróbuję więc ogarnąć też konwerter z hdmi do scart i wówczas być może będzie dało się grać na crt w gry z Nesa, Psx itd. To już byłby ideał.
Wrzucam jeszcze porównanie obrazu:
-poprzedni konwerter:
https://i.imgur.com/9C5gLNB.jpeg
-nowy konwerter Averkey:
https://i.imgur.com/NMt515S.jpg
Widać, że na nowym lewo-prawo nie jest ucięte. Jest minimalne przycięcie na dole, ale to jest może milimetr, więc to już w niczym nie przeszkadza. Ale widać też, że na poprzednim konwerterze obraz był zdecydowanie wyraźniejszy. Na szczęście na żywo różnica nie jest aż tak mocno widoczna, ale może uda mi się to poprawić.
"Mam taśmy magnetofonowe nagrywane podczas rodzinnych imprez w pierwszej połowie lat 60. i nadal te cudeńka działają, głosy są rozpoznawalne, słowa wyraźne."
Taśmy to nieco inna para kaloszy. To chyba najbardziej trwałe nośniki ze wszystkich, choć jednocześnie zapewniające najgorszą jakosć. Sam mam około setki kaset magnetofonowych, w lepszej lub gorszej jakości, ale ta gorsza jakość to zwykle nagrania rodziców, którzy sami nagrywali piosenki z radia - nie wiem więc, czy ich jakość spadła z czasem, czy od początku były kiepsko nagrane. Jednak taśmy oryginalne w większości nadal są w doskonałej jakości. Kaset vhs też mam sporo i tu już jest różnie - czasem taśma wymaga kilkukrotnego przewinięcia w przód i w tył, żeby pozbyć się zakłóceń, gdy leżała nieużywana przez wiele lat, ale z reguły nadal działają i wyglądają bardzo dobrze. Jednak kaseta vhs z mojego chrztu teraz odtwarza się bez dźwięku! Nie wiem czemu. Całe szczęście, że jakieś 10 lat temu zgrałem ją do komputera z dźwiękiem, więc nic nie tracę, ale to dowód na to, że taśmy z czasem mogą niszczeć, jednak wolniej i rzadziej niż cyfrowe nośniki. Fakt jednak, że dość często muszę czyścić rolki magnetofonu spirytusem, bo taśmy zostawiają sporo syfu - być może to kwestia ich wieku.
Istnieje pogląd, że taśmy vhs i magnetofonowe będą działać zawsze, ale z czasem tracą na jakości. Trudno mi to ocenić, bo taśmy vhs z reguły są w takiej sobie jakości, zwłaszcza te rodzinne, a po zgraniu ich na komputer nieco je wyostrzyłem, więc nie wiem, czy rzeczywiście tą jakość tracą. Jednak tak jak piszę - niektóre mają zakłócenia, które znikają po kilkukrotnym przewinięciu, a taśma z chrztu straciła dźwięk, więc coś w tym jest.
Płyty dvd i cd nagrane własnoręcznie prawdopodobnie były z tych tańszych i dlatego po latach przestały działać - zdążyłem je zgrać do komputera (choć z niektórymi było ciężko, bo już się słabo odtwarzały, ale jakoś dałem radę), więc teraz nagrywam wszystko na zewnętrzny dysk usb - to też nie jest stuprocentowa gwarancja, bo już kiedyś jeden dysk mi się zepsuł, ale teraz mam wszystko w 3 kopiach, więc staram się zabezpieczać.
Jak jednak zauważyłeś jestem jednocześnie miłośnikiem starych technologii, więc dyskietki, płyty gramofonowe i taśmy wszelkiego rodzaju są u mnie niemal w codziennym użyciu.
Witam ponownie,
mam już ten konwerter. Na szczęście, rozwiązał problem - teraz obraz komputera wypełnia cały ekran telewizora crt. Minus jest taki, że jednak obraz jest minimalnie gorszej jakości - jest lekko zbyt jasny i lekko zbyt rozmazany. W tamtym konwerterze miałem też ustawienia ostrości, które dawały mi grubsze kontury, które bardziej mi się podobały. Czeka mnie więc kilka zakupów:
-Kabel s-video dla lepszej jakości obrazu,
-Kabel minijack-cinch, żeby przesłać dźwięk z komputera do telewizora (bo konwerter nie ma wejścia na dźwięk, ale przejściówka do scart ma)
-Przedłużacz kabla Scart, bo jest za krótki
-Prawdopodobnie również pilot do telewizora, żeby zmniejszyć jasność i zwiększyć ostrość, ale z tym poczekam, bo może zmiana kabla pomoże.
W każdym razie i tak wygląda to nieźle i jestem zadowolony.
"Z moich doświadczeń jedyny nośnik, który psuje się z wiekiem, to własnoręcznie nagrane płyty cd i dvd - po kilkunastu latach już większość z nich nie nadaje się do odczytu."
Pod koniec tygodnia wezmę sie za te stare "twardziele". W kwestii płyt CD/DVD moje doświadczenia są inne niż Twoje. Możliwe, że to zależy od jakości użytych płytek i nagrywarki. A w przypadku dyskietek dochodzi jeszcze częśtotliwość ich używania. Zapis na takim elastycznym nośniku może przetrwać bardzo długo, jeśli się go nie używa często. Mam taśmy magnetofonowe nagrywane podczas rodzinnych imprez w pierwszej połowie lat 60. i nadal te cudeńka działają, głosy są rozpoznawalne, słowa wyraźne.
"Z tym intensywnym korzystaniem to też nie przesadzajmy"
Oczywiście "intensywność" to rzecz względna, jednak kilka godzin tygodniowo to już jest ze 350-400 godzin rocznie.
A jeszcze co do tego:
"Skoro jesteś nastawiony na intensywne korzystanie z tego kompa to powinieneś postarać się a dysk zapasowy"
Z tym intensywnym korzystaniem to też nie przesadzajmy, raczej będzie to tylko kilka godzin w tygodniu. Ten komputer służy mi raczej jako dodatek, a nie główny sprzęt do grania.
Z dyskiem to bardzo możliwe, że z czasem po prostu się zużył. Możliwe też, że hdd są stworzone do mniejszych pojemności i przy większych zwalniają. Albo jest to celowe działanie twórców, żeby kupić nowy sprzęt.
Ale ten hdd nadal używam w nowym komputerze, tylko teraz robi jako dysk zapasowy do trzymania plików, a główny mam ssd.
Jeśli znajdziesz chwilę na sprawdzenie swoich starych dysków to fajnie by było. Z moich doświadczeń jedyny nośnik, który psuje się z wiekiem, to własnoręcznie nagrane płyty cd i dvd - po kilkunastu latach już większość z nich nie nadaje się do odczytu. Oryginały natomiast działają nadal, a i dyskietki sprzed 30 lat wciąż działają jak nowe i pozwalają odczytać zapisane wtedy dane.
"Będzie dobrze lub jeszcze lepiej."
To się okaże. Miejmy nadzieję, że będzie dobrze. Najważniejsze, żeby nie ucinał obrazu.
"HDD w nowym komputerze działał jak żółw i po wymianie go na ssd odczułem potężną różnicę, ale HDD datowany na 1994 rok w starym komputerze już sam w sobie śmiga jak ssd."
Prawdopodobnie to efekt ilości informacji odczytywanej i zapisywanej na dysku w każdym z tych przypadków. Dysk z 1994 r. chodzi chyba na PIO3 co oznacza (też chyba, bo to z pamięci) 10 MB/s. Dzisiejszy "twardziel" osiąga 6 GB/s. To jest niestety ogólna prawidłowość, że dostajemy do rąk coraz bardziej wydajny sprzęt, ale oprogramowanie też ma szybko rosnące wymagania. Pytanie tylko jest, czy te rosnące potrzeby są rzeczywiście konieczne, czy może częściowo szticznie "pompowane" ponad miarę rzeczywistych potrzeb użytkowników.
"Czy z zapasowym dyskiem nic się nie stanie, jeśli powiedzmy ten który mam zepsuje się dopiero za jakieś 10 lat i wtedy będę musiał go zastąpić"
Nie powinno mu się nic stać, jeśli był przechowywany w dobrych warunkach. Kilka dni temu zacząłem używać HDD "leżakującego" od ponad 5 lat i chodzi bez problemu w kompie do testów. jesli koniecznie chcesz wiedzieć, jak wygląda działalność takiego gościa po 10 latach "leżakowania" to mogę odkopać taki egzemplarz. Wydaje mi się (skleroza daje znać o sobie), że powinienem gdzieś mieć nawet takiego po 15 latach odpoczynku.
Jak juz pisałem: lubię mieć zapas.
"Różnica jest taka, że u niego telewizor jest na composite, a u mnie na scart,"
I to jest właśnie ten "nowy szlak". Różnica niby niewielka, ale istotna.
"za 19,95 euro już łącznie z przesyłką, więc to bardzo dobra cena w porównaniu do ofert na ebay."
"Ebay" i "Allegro" są już od dawna mocno skomercjalizowane i kupienie ciekawych rzeczy w niezbyt wysokiej cenie jest trudne. To kolejny argument za robieniem zapasów.
------------
Różnica w jakości obrazu w różnych wyjść/wejść jest, ale to nie jest jakiś szok. Szczególnie w przypadku grafiki słabej jakości,
"Dam znać co z tego wyszło."
Będzie dobrze lub jeszcze lepiej."